„Dziki znalazły skarb”. „Pies bohater. Uratował rodzinę od śmierci!”. „Ryś Gabryś z Łodzi otrzymał specjalne zadanie”. „Bank zatrudnił pszczoły” – pierwsze skojarzenia z przytoczonymi tytułami mieszczą się gdzieś pomiędzy baśniami Braci Grimm a nowościami kina dziecięcego. Ich źródło jest jednak zupełnie inne, to nagłówki artykułów dziennikarzy „Faktu”. Dziennikarzy, a może raczej bajkopisarzy? Postępująca beletryzacja newsów w tabloidach ubiera je częstow stylistykę rodem z bajki ludowej.
„Fakt” i „Super Express” to obok „Gazety Wyborczej” najczęściej czytane dzienniki w Polsce (wśród respondentów w przedziale wiekowym 15–75 lat, w okresie od grudnia 2015 roku do maja 2016 roku)[1]. Po pierwszy z nich sięgało ponad 11% badanych, po drugi 3,6%. W maju tego roku sprzedawało się codziennie łącznie ponad 400 tysięcy egzemplarzy obu pism[2]. Tabloidy są więc ogromnym sektorem prasy drukowanej. Biorąc pod uwagę profil czytelnika tych dzienników, porównywanego przez Grzegorza Jankowskiego, twórcę „Faktu”, do zwykłego Kowalskiego, można dostrzec równie ogromny zasięg oddziaływania tytułów. Niski poziom tekstów zamieszczanych na ich łamach nie świadczy w żadnym razie o umiejętnościach dziennikarzy. To ludzie wykształceni, świadomi do kogo i jak powinni pisać, a także, jak się okazuje, z niemałym talentem literackim i bajkopisarskim.
Nie bez powodu mówi się o tendencji tabloidów do beletryzacji i banalizowania lub wyolbrzymiania rzeczywistości. Media brukowe wykorzystują swój potencjał kreacyjny do tworzenia własnej wizji świata, zniekształconej i wyjątkowo sugestywnej. Krytycy wytykają im odstępstwa warsztatowe wpływające na kreację „świata przedstawionego”. Brak stylistycznej funkcjonalności (np. w użyciu wykrzykników, epitetów, doborze leksyki, środków retorycznych), emocjonalizm, etykietowanie i wartościowanie niejednokrotnie zależne głównie od wizji dziennikarza to zaledwie kilka spośród licznych przykładów takich odstępstw. Ta nieuzasadniona oprawa stoi w sprzeczności z etyką dziennikarską. Zawarte w tekstach informacje balansują na krawędzi prawdy i niby-prawdy. Wiesław Godzic używa także pojęć niby-zdarzenia i niby-fakty, w których mieszczą się wszelkie insynuacje i plotki. Dla czytelnika niby-rzeczywistość i rzeczywistość prawdziwa wydają się nie do odróżnienia. Dziennikarz-bajkopisarz może nadawać jej dowolną wagę, a za jego rozumowaniem podąża odbiorca. Bez trudu jest w stanie przypisać bohaterom intencje i motywacje. Odtwarza układ sił budowany przez jaskrawe kontrasty i nazywa elementy „świata przedstawionego”. Przychodzi mu to tym łatwiej, że historia Psa Bohatera czy Dzików Odkrywców do złudzenia przypomina usłyszane w dzieciństwie baśnie.
Niniejszy tekst ma za zadanie wskazać cechy upodabniające artykuły pochodzące z tabloidów do baśni, a także źródło takiego podobieństwa. Ma on na celu zwrócenie uwagi na znaczenie baśniowej konstrukcji świata dla odbioru tekstu i jej wpływu na odczucia i zachowanie odbiorcy.
Źródło baśniowej kreacji świata w tabloidach
Jacek Wasilewski wskazuje na źródło retoryki tabloidowej w wiejskich gatunkach oralnych. Głównym z nich jest jego zdaniem pieśń wędrownego dziada, który za miskę strawy przekazywał ludziom rozrywkowe wieści ze świata. „Miał ich zaciekawić, zadziwować, przerazić strasznym wypadkiem, odmalować go słowami tak, jakby przy tym byli. Ale też – jeśli miałby dostać ową miskę strawy – musiał dać im odczuć, że są w porządku. Że ich orbis interior jest dobry i bezpieczny, a orbis exterior zły i zdradliwy”[3]. Wśród wymienianych przez autora gatunków oprócz plotki sąsiedzkiej, kazań, opowieści z karczmy czy druków odpustowych, są także legenda i bajka ludowa. Te ostatnie dzieli na „bajki komiczne, opowieści satyryczne, bajki o głupim potworze, bajki o głupich sąsiadach, o parach małżeńskich, o złodziejach i oszustach, o łgarzach, o bystrzakach, o głupcach, o duchownych i służbie kościelnej”[4]. Warto byłoby do tego zbioru dodać bajki magiczne, a więc baśnie, a także najstarsze z form bajki ludowej – bajki zwierzęce. Są to gatunki prozy ludowej, jedne z podstawowych gatunków literatury dydaktycznej, dawniej przekazywane ustnie. Zdaniem Grzegorza Leszczyńskiego baśnie usłyszane w dzieciństwie są pra- i pre-tekstem doświadczeń czytelniczych. Odnosimy do nich wszystko, co w dalszym życiu przeczytamy, staramy się znaleźć ich odpowiedniki. Mamy wobec lektur szereg wymagań, których nie musimy być do końca świadomi. Powinny one:
- być źródłem głębokich emocji,
- wyzwalać napięcie lekturowe (pochodzące od napięcia fabularnego),
- przekształcać „Chaos w Kosmos”, z nieuporządkowanej, sprzecznej, niezrozumiałej rzeczywistości wyprowadzać uporządkowany system wiar i prawd,
- dawać czytelnikowi możliwość utożsamienia się z bohaterem lub podmiotem opowieści,
- mówić o tajemnicy życia, przemijania, świata, człowieka,
- przezwyciężać jego egzystencjalną samotność, pokazywać, że żyje wśród ludzi o podobnych rozterkach.
Wszystko to dostaje w pakiecie odbiorca nawet najbardziej banalnego artykułu przeczytanego w tabloidzie. To, czy artykuł dotyczy karambola na autostradzie, czy dramatu działkowców atakowanych przez stado warchlaków nie ma większego znaczenia. Oba teksty z baśnią będą łączyć cechy gatunkowe zapożyczone i przetworzone na potrzeby retoryki tabloidowej. Wśród nich należy wymienić: charakterystyczny język, kreację świata przedstawionego, bohaterów, żywość akcji, osiągany przez kontrastowe zestawienia dydaktyzm, powtarzalność motywów, występowanie alegorycznych masek, cudowność, dążenie do morału i równowagi opartej na sprawiedliwości społecznej.
Świat przedstawiony
Pierwszym analizowanym elementem będzie świat przedstawiony. Zdaniem Wojciecha Kajtocha w każdym tekście mamy do czynienia z tekstowym obrazem rzeczywistości. Wskazuje on na „panujący w danym tekście (zespole tekstów) pogląd na temat istnienia i funkcjonowania poszczególnych składników świata, ich związków oraz wzajemnych proporcji, a więc na takie rozumienie organizacji świata, panujących w nim hierarchii i wartości, które jest preferowane przez nadawcę danego tekstu i akceptowane przez użytkowników tegoż tekstu”[5] Szkielet tego porządku zarysowany jest według autora przez słownictwo, w tym częstotliwość użycia konkretnych słowoform – te użyte przynajmniej dwukrotnie wyznaczają konwencjonalny obraz świata, a o wadze jego elementów decyduje liczba aktów ich denotacji. Na podstawie jego badań nad częstotliwością występowania poszczególnych wyrazów w nagłówkach opisał on świat, w którym (w ogromnym uproszczeniu[6]) głównymi aktorami są złodzieje, bandyci, mordercy, rabusie, dopuszczający się korupcji, zbrodni i napadów, powodujących śmierć, skandale, wojny i tragedie o bardzo konkretnych cechach i wiążące się z bardzo konkretnymi, także „wyliczonymi” emocjami. Świat tabloidowy jest więc, podobnie do bajkowego – bardzo schematyczny, uproszczony, klarowny, kontrastowy i nasycony wartościami. Istnieją w nim konkretne zagrożenia budzące grozę w czytelnikach, a dobro i sprawiedliwość muszą się im przeciwstawiać. Ta konstrukcja jest niekiedy na tyle unaoczniona i udramatyzowana, że dla niezaangażowanego emocjonalnie obserwatora wydaje się wręcz teatralna czy komiczna. Niestety większość czytelników pozbawiona jest tego dystansu i tę dokładnie wizję kupuje wraz z gazetą.
Główne zasady rządzące tym światem oparte są na psychologii społecznej i trójkącie dramatycznym Stephena Karpmana, który wyróżnia trzy obejmowane przez uczestników danej sytuacji role – ofiary, oprawcy i obrońcy. Techniki stosowane przez tabloidy manipulują rzeczywistością, wtłaczając w odpowiednie miejsca bohaterów artykułu. Baśniową księżniczkę zamkniętą w wieży czy dziewczynkę z zapałkami zastąpi czytelnik lub jego przedstawiciel opisywany przez dziennikarza. Po drugiej stronie barykady zamiast niegodziwego króla i złej czarownicy stoją politycy, urzędasy, zwyrodnialcy. Obrońcą, mężnym rycerzem na białym koniu, przeważnie będzie sama gazeta, demaskująca, apelująca i interweniująca, pochodząca od „ludu” i „ludowi” bliska. Opisywana rzeczywistość opiera się przecież także na jaskrawym podziale MY–ONI, biegnącym „po liniach bogaci – biedni oraz wyzyskująca władza – zwykły człowiek w opresji”[7]. Tabloid wyraźnie umieszcza się w grupie „naszej” – walczy o nasze prawa, nasze emerytury, nie pozwoli nas okradać. Wspólny wróg i poczucie bycia pokrzywdzonym jednoczą czytelników, którzy tym większym zaufaniem darzą swoje pismo.
Wydarzenia
W takiej rzeczywistości umieszczane są wydarzenia, w przypadku tabloidów przekazywane wiadomości. Według badań J. Galtunga i M. Holomboe Ruge - „The Structure of Foregin News”, aby stać się wiadomością wydarzenie musi spełnić dwanaście kryteriów: krótkotrwałość, intensywność, jednoznaczność, ważność, zgodność (z oczekiwaniami odbiorców), zaskoczenie, ciągłość (dzięki której wydarzenie może być przedmiotem dalszej relacji), odniesienie do elit/narodów elitarnych, komplementarność (powiązanie z innymi wydarzeniami czy osobami), negatywizm. Jak widać, nieliczne materiały zamieszczone w tabloidzie można zakwalifikować do faktów medialnych, nie spełniają one między innymi kryterium ważności publicznej, nie dotyczą większości obywateli. Dlatego gazeta kreuje fakty medialne, uatrakcyjnia wydarzenia dramatyzując je.[8] Przykładem może być historia pani Krystyny z Gdańska, bohaterki artykułu „Zabójcza pisanka. Zaatakowało ją stare jajo”[9], w którym głównym newsem jest wybuch nieświeżej pisanki. Samo wydarzenie nie dotyczy nikogo poza rodziną bohaterki, ale, jak się okazuje, może zacząć. W tekście przeczytamy, że „Specjaliści są zgodni, że stare jaja mogą być groźne.(...) A wszystko przez to, że w długo przechowywanych jajkach gromadzi się siarkowodór – przyznaje Jerzy Karpiński (51 l.), gdański lekarz wojewódzki”. Wobec tego wydarzenie jest już nie tylko krótkotrwałe, intensywne, zaskakujące, czy negatywne. Staje się także ważne, komplementarne i zgodne z oczekiwaniami odbiorców, którzy identyfikują kolejne zagrożenie w swoim niebezpiecznym świecie i są wdzięczni gazecie za takie ostrzeżenie.
Rozwój akcji
Bajki jako krótkie utwory literackie mają charakterystyczną strukturę wpływającą na dynamikę akcji. Ich dłuższa odmiana – baśnie, także korzysta ze stałych elementów narracji, które sprawiają, że historia jest atrakcyjna, wprowadza czytelnika w różne stany emocjonalne i skłania do uważnego śledzenia wydarzeń. Można przedstawić ten układ za pomocą krzywej dramatycznej, na którą składają się prolog, ekspozycja, rozwój akcji i punkt kulminacyjny, do którego napięcie wzrasta, następnie katastrofa i rozwiązanie akcji wygaszające napięcie. W baśni o Czerwonym Kapturku poznajemy dziewczynkę, słuchamy o jej spokojnej drodze przez las, jesteśmy zaciekawieni i zaniepokojeni spotykanymi przez nią postaciami, z wypiekami na twarzy śledzimy sytuację w domku babci, przez chwilę jesteśmy przerażeni rozwojem wydarzeń, ale na koniec dobro zwycięża i wszyscy poza wilkiem żyją długo i szczęśliwie. Podobnie towarzyszymy pani Krystynie, wiemy ile ma lat, poznajemy jej samopoczucie i kondycję operowanego stawu biodrowego. Dostajemy szczegółowe wyobrażenie wystroju jej salonu. Obserwujemy, jak spokojnie czyta książkę i z niepokojem czekamy na zapowiedziane w tytule wydarzenie. Następuje eksplozja, po jej dramatycznym opisie dowiadujemy się, że „wszystkiemu winne jest jajo”. Na koniec akcja się uspokaja, wiemy już, co na to lekarz i sąsiedzi. Krótkie wydarzenie staje się całym opowiadaniem, okraszonym literackimi opisami i dialogami.
Cudowność
Baśń według słownika terminów literackich jest „niewielkich rozmiarów utworem o treści fantastycznej, nasyconej cudownością związaną z wierzeniami magicznymi, ukazującym dzieje ludzkich bohaterów swobodnie przekraczających granice między światem poddanym motywacjom realistycznym a sferą działania sił nadnaturalnych”[10]. Wydawałoby się, że w gazecie codziennej na takie elementy zwyczajnie nie ma miejsca. Złudzeń pozbawiają nas już same nagłówki, przykładowo „Sprzęt grozy. Termokoc chciał mnie zabić”[11] albo „Salceson chciał mnie zabić”[12]. We wspomnianych materiałach termokoc o mały włos nie „upiekł” bohaterki, w związku z czym dostaje od niej miano „diabelskiego wynalazku”, z kolei salceson chciał „zmasakrować” pokrzywdzonego. Już same zdarzenia mogą wydawać się dość nieprawdopodobne – termokoc rażący prądem czy wędlina z kawałkiem blachy w środku nie należą do oczywistości. Nie są to jednak wydarzenia domagające się tak rozbudowanych i dramatycznych opisów. Zdaniem Wiesława Godzica [13] (2007:64) w tabloidach w dużej mierze chodzi o udziwnienie tego, co wydaje nam się normalne, bo dotyczy codziennego ludzkiego doświadczenia. Baśniowa cudowność znajduje swój odpowiednik w tabloidowej sensacyjności i hiperbolizacji. Występują tu także liczne odwołania do sił nadnaturalnych, przykładowo wspomniany już „diabelski wynalazek”. Aurze cudowności sprzyja obecność zanimizowanych i upersonifikowanych bohaterów – zwierząt i przedmiotów o cechach ludzkich, a także odpowiednie zabiegi językowe.
Bohaterowie
„Bajka jest swego rodzaju przypowieścią na temat ludzkich sytuacji, charakterów i postaw.” Nie są one „zindywidualizowane, to znaczy nie grają roli jako fakty jednostkowe i niepowtarzalne, przeciwnie, ważne są jako uogólnienie ludzkich doświadczeń, jako wykładnik sytuacji społeczno-psychologicznych powtarzalnych i powszechnych”[14]. Stąd także bierze się w bajkach brak indywidualizacji bohaterów, którzy mimo, że mają imię, wiek, czasem zawód, mają być złożeniem pewnych typowych cech, postaw, właściwości. Bohater jest przede wszystkim sknerusem, jest chytry lub mężny, a cała reszta „danych osobowych” sprawia tylko, że historia jest łatwiej przyswajana przez słuchacza i pozwala mu się w nią angażować czy też z kimś utożsamiać. Podobnie jest w przypadku tabloidów, które do opisu danego zjawiska, tendencji, zdarzenia potrzebują takiego bohatera-maski, który będzie blisko czytelnika, wyda mu się znajomy. Dlatego nie czytamy o emerytach, ale o panu Andrzeju ze Szczecina (72 l.).
Kolejną typową dla baśni grupą bohaterów są zwierzęta o ludzkich cechach i psychice. Zwierzęta komunikują się często jak ludzie, mają ludzkie motywacje, intencje i umysły. W czarno-białym świecie opowiadają się po złej lub dobrej stronie. Robią to także bardzo często zwierzęcy bohaterowie tabloidów. I tak w artykule p.t. „Koszmar działkowców z Mokotowa. Dziki niszczą nasze ogrody”[15] dziki „pustoszą”, „zdemolowały”, „zaatakowały niemal w centrum”, „stopniowo zaczęły pozwalać sobie na więcej” i „nie wiadomo, skąd przychodzą”. Opis zachowań zwierząt przypomina charakterystykę przypisywaną istotom ludzkim. Stado warchlaków stało się bohaterem nieobliczalnym, niebezpiecznym i intencjonalnie szkodzącym właścicielom ogródków. Bohaterowie zostali osadzeni w kontrastowych rolach. Po drugiej stronie barykady stoją starsi ludzie, „którzy mogą nie zdążyć uciec”. Po takim opisie jesteśmy w stanie uwierzyć w ten koszmar. Szczególnie, że od dziecka powtarzano nam za Brzechwą, że dzik jest dziki, dzik jest zły. Inaczej sprawy mają się na skraju lasu pod Ostródą, gdzie stado odyńców „dokonało archeologicznego odkrycia”. „Dziki znalazły skarb”[16]. Podobny zabieg zastosowano wobec wspomnianego już termokoca, który opisywany jest jak baśniowy magiczny przedmiot. Osoba nim obdarowana nawet nie spodziewa się, jak ogromna i okrutna moc drzemie w tym urządzeniu. „To miał być idealny prezent na mroźne wieczory. Elektryczny koc, zamiast otulić Lidię Berger (45 l.) z Poznania przyjemnym ciepłem, o mały włos jej nie upiekł!”[17].
Język
We wszystkich analizowanych do tej pory elementach bardzo istotnym narzędziem kreacji, czy nawet manipulacji rzeczywistością jest język. Nadaje on światu kształt, ramy, nakreśla istniejące w tworzonym świecie elementy, wartości, opisywany przez Kajtocha tekstowy obraz rzeczywistości. Podobnie, jak w baśniach, służy do plastycznych opisów i daje czytelnikom wrażenia słuchowe, zapachowe – zbliża ich do bohatera. Przykładem może być opis kolejnego nieszczęśliwego wypadku – eksplozji napoju gazowanego, który „chciał zabić” bohaterkę tekstu. „– Wtedy nagle usłyszałam dziwne syczenie a potem wybuch. Poczułam potworny ból na ręce, a potem na twarzy – opowiada pani Janina. (…) Na ręce pani Janiny w jednej chwili wyrósł wielki krwiak, nowe okulary pękły i spadły na ziemię, z nosa pociekła krew.”[18] Zastosowane w tym fragmencie słownictwo odpowiada również za dramaturgię, buduje napięcie, wyznacza kolejność wydarzeń. Częste jest wplatanie w artykuł elementów wręcz literackich, tak, jak w historii bohaterskiego psa Tofika, w której „Krystyna Górecka i jej trójka dzieci także udały się na spoczynek”[19], zamiast zwyczajnie pójść spać. Efektem tego zabiegu jest beletryzacja tekstu i tym większe upodobnienie go do baśni czy przypowieści. Bohaterowie często „cudem uchodzą z życiem”, a przez ich głowy „przemykają” rozmaite myśli. Tabloidy nie stronią także od opisów naturalistycznych i makabrycznych. Z kolei użycie języka naukowego czy też pseudonaukowego, chociażby w wypowiedzi eksperta, budzi zaufanie i uwiarygodnia stawiane tezy, jak w przypadku opisywanego już wybuchu feralnej pisanki.
Zastosowanie konkretnej leksyki nacechowanej emocjonalnie wpływa na nastawienie czytelnika do opisywanej sprawy, która jest obrzydliwą zbrodnią, straszną pomyłką lub ogromną radością. Autorzy tekstów chętnie korzystają z epitetów wartościujących, frazeologizmów, słów nacechowanych przeważnie negatywnie, kontrastów (szczególnie w zestawieniu MY – ONI oraz ciemiężyciel – ofiara), wyolbrzymień, zdrobnień (szczególnie w stosunku do bezbronnych ofiar), ironii. Dobór słownictwa nadaje bohaterom cechy i intencje, daje im konkretne motywacje, wartościuje ich. Personifikuje zwierzęta i ożywia przedmioty, tak, jak to było w przypadku dzików. Znaczenie miało nie tylko nadanie cech ludzkich, ale także zastosowanie słownictwa zarezerwowanego dla opisów walki, wojny, zagrożenia o nieznanym pochodzeniu lub obecnego w literackich opisach wypraw odkrywców (w tekście drugim). W ten sposób zwierzęta raz zostały groźnymi najeźdźcami, innym razem – archeologami. Warto wspomnieć, że w obu przypadkach bohaterowie wykonywali tę samą czynność charakterystyczną dla swojego gatunku, mianowicie – ryli w ziemi.
Dydaktyzm
Bajka należy do najstarszych gatunków literatury dydaktycznej, realizuje funkcję wychowawczą, prezentując dwie skontrastowane ze sobą postawy (aprobowaną i negowaną przez twórcę) i ich skutki[20]. „Zasadniczym celem bajki jest pouczyć o szkodliwości czy pożyteczności pewnych zachowań, przekazać jakąś zasadę etyczną lub wskazówkę postępowania”[21]. Podobne wnioski wypływają z artykułów przeczytanych w tabloidach. Tam również opisywane postawy tworzą wyraźny kontrast. Autorzy zaznaczają, które z nich są warte naśladowania, żywo piętnując pozostałe. Potępiają zbrodniarzy, zwyrodnialców, urzędasów. Przeciwstawiają im wartości takie, jak rodzina, macierzyństwo, sąsiedzka wspólnota, patriotyzm, oddanie, skłonność do poświęceń. Częstym zestawieniem jest ubogi „zwykły obywatel” i ceniący luksus polityk lub bezlitosny urzędas dbający wyłącznie o własny interes. Kontrast wzmacnia wpleciona w tekst wypowiedź „zwykłego obywatela”, która sprawia, że jest bliższy czytelnikom i bardziej realny. Pogłębia ona także różnice między nim a opisywanym wrogiem/oprawcą.
Happy end
Przy zastosowaniu baśniowej stylistyki do arsenału dziennikarza dołącza jeszcze determinizm – dążenie do osiągnięcia idealnej równowagi, którą utożsamiamy ze szczęśliwym zakończeniem. W baśni „niezależnie od mającej miejsce perypetii (…) fabuła zawsze zdąża do określonego zakończenia, którego czytelnik bez trudu może się domyślić na długo przed końcem lektury utworu”[22]. Spodziewany finał oparty jest przeważnie na sprawiedliwości społecznej w bardzo ludzkim ujęciu. Zły i bogaty traci, dobry i biedny zyskuje. Oprawca zostaje ukarany, a ofiara żyje długo i szczęśliwie. Działkowcy z Mokotowa zostają uratowani przed stadem warchlaków. Ich wybawcą jest nieustraszony policjant o wielkim sercu. Bywa jednak, że w bajce nie ma „happy endu”. Mężny przedstawiciel odpowiednich służb nie przychodzi z odsieczą. Działkowcy „dzwonili już do straży miejskiej, łowczych, ale nic to nie dało”[23]. Wówczas czytelnik zostaje z brakiem równowagi, co wprowadza go w dyskomfort, rodzi niezgodę i bunt. Instynktownie oczekuje rozwiązania znanego z dziecięcych opowieści. Baśniowy schemat niedoprowadzony do końca zestawiony zostaje z brutalną rzeczywistością. W dodatku „jak dojdzie do nieszczęścia, to pewnie dopiero wtedy ktoś się tym zainteresuje”[24]. Baśniowy rycerz nie przybywa z pomocą do spalonego przez smoka królestwa.Trójkąt dramatyczny Karpmana domaga się dopełnienia. Sugeruje to także niejednokrotnie sama gazeta. Wobec braku wybawcy powstałą lukę wypełnia czasem niezaspokojony „zwykły obywatel”. Pisze pełne oburzenia listy do redakcji i organizuje pikiety przed budynkiem Lasów Miejskich. A to wszystko po to, by wszyscy żyli długo i szczęśliwie.
Podsumowanie
Podsumowując, na podstawie przedstawionych porównań można znaleźć liczne elementy upodabniające świat tabloidowy do jego baśniowej wizji, a także stwierdzić, że nie są one bez znaczenia dla odbiorcy. Klarowna wizja czarno – białego świata, wyolbrzymienia, jaskrawe kontrasty wprowadzają niekiedy grozę, ale wbrew pozorom także poczucie bezpieczeństwa. Definiują role społeczne, określają źródła zagrożenia, upodabniają otoczenie do świata znanego z dziecięcych opowieści, jednoczą wokół uniwersalnych problemów. Dają odpocząć świadomości, której udział nie jest wymagany do przyswojenia tak instynktownych schematów opartych na instynktownie rozumianym porządku. Uśpiona świadomość odbiorcy i świadome kształtowanie tekstu przez nadawcę sprzyjają perswazji i manipulacji.
Bibliografia:
- Jacek Wasilewski, „Posłom frykasy, dzieciom ochłapy”. Tworzenie podziałów społecznych w mediach, [w:] Retoryka mediów, retoryka w mediach, red. Małgorzata Marcjanik, Warszawa 2012.
- 2. Wojciech Kajtoch, Językowe obrazy świata i człowieka w prasie młodzieżowej i alternatywnej, t.1, Kraków 2008.
- Magdalena Mateja, „Świat przedstawiony” zamiast obrazu rzeczywistości? Kreacyjny potencjał mediów brukowych, Oblicza Komunikacji 4, 2011.
- Magdalena Wojdyła, Wybrane wyznaczniki stylu tabloidów (na podstawie pierwszych stron gazet), Oblicza Komunikacji 4, 2011.
- Wojciech Kajtoch, W świecie tabloidowych nagłówków. Ich retoryka oraz tworzony przez nie obraz rzeczywistości, Oblicza Komunikacji 4/11.
- Kazimierz Ożóg, Człowiek – język – świat według współczesnych tabloidów (zarys problematyki), Oblicza Komunikacji 4/11.
- Maciej Grzegorz Skowera, Baśń i baśniowość w kulturze popularnej początku XXI w. Moda – trend – postmodernizm, Warszawa, 2013.
- Grzegorz Leszczyński, Magiczna biblioteka, Zbójeckie księgi młodego wieku, Warszawa, 2007 (cyt. za M. G. Skowera, Op. Cit.).
- Anna Maria Czernow, Kiedy baśniowość jest wrogiem fantasy..., [w:] Kulturowe konteksty baśni, T. 2: W poszukiwaniu straconego królestwa, red. Grzegorz Leszczyński, Poznań 2006
- (cyt. za M. G. Skowera, Op. Cit.).
- Michał Głowiński, Teresa Kostkiewiczowa, Aleksandra Okopień-Sławińska, Janusz Sławiński, Słownik terminów literackich, red. Janusz Sławiński, wyd. drugie poszerzone i poprawione,Wrocław, Warszawa, Kraków, Gdańsk, Łódź, 1988.
- Michał Głowiński, Aleksandra Okopień-Sławińska, Janusz Sławiński, Zarys teorii literatury, wyd. 5, Warszawa 1986.
- Michał Kurdupski, „Dziennik Gazeta Prawna” z największym wzrostem czytelnictwa. „Przegląd Sportowy” wyprzedził „Super Express” w 16-59, portal Wirtualnemedia.pl, 19.07.2016.
- Michał Kurdupski, „Dziennik Gazeta Prawna” z największym spadkiem sprzedaży kioskowej, tylko „Gazeta Polska Codziennie” na plusie, portal Wirtualnemedia.pl, 09.07.2016.
- MIC, „Koszmar działkowców z Mokotowa. "Dziki niszczą nasze ogrody”, „Fakt Gazeta Codzienna”, 15.07.2016, (wydanie lokalne – Warszawa).
- TON, Wielkie odkrycie w lesie pod Ostródą. Dziki znalazły skarb, „Fakt Gazeta Codzienna”, 14.05.2016.
- Tomasz Noske, Sprzęt grozy. Termokoc chciał mnie zabić, Fakt24.PL, 8.01.2009.
- Bartłomiej Średnicki, Salceson chciał mnie zabić, Fakt24.PL, 13.10.2009.
- Maja Fenrych, Zabójcza pisanka. Zaatakowało ją stare jajo, Fakt24.PL, 1.08.2016.
[1] Michał Kurdupski, „Dziennik Gazeta Prawna” z największym wzrostem czytelnictwa. „Przegląd Sportowy” wyprzedził „Super Express” w 16-59, portal Wirtualnemedia.pl, 19.07.2016.
[2] „Fakt Gazeta Codzienna” – średnia sprzedaż 272748 egz. drukowanych (nie wliczając prenumerat), „Super Express” 135426 egz.; Michał Kurdupski „Dziennik Gazeta Prawna” z największym spadkiem sprzedaży kioskowej, tylko „Gazeta Polska Codziennie” na plusie, portal Wirtualnemedia.pl, 09.07.2016
Tutaj przytaczam jedynie ich uproszczony wycinek.
