Artykuły

Felietony w tygodnikach opinii – bieżące spory przez pryzmat idei?

Felietony pressArtykuły w polskich tygodnikach opinii budzą bardzo wiele kontrowersji, cieszą się dużą cytowalnością i zainteresowaniem czytelników. Czy deklarowany przez autora światopogląd wpływa na zawarty w nich opis oraz analizę rzeczywistości?

Celem niniejszego tekstu jest porównanie felietonów w czterech najlepiej sprzedających się[1] świeckich tygodnikach opinii – „Polityce”, „Do Rzeczy”, „W Sieci” i „Newsweeku”. Analiza różnic między poszczególnymi tytułami pozwoli odpowiedzieć, czy profil ideowy, z którym utożsamiają się poszczególne redakcje wpływa na styl formułowania myśli, podejmowaną tematykę i sposób prezentacji wybranych problemów. Dwa tygodniki – „W Sieci” i „Do Rzeczy”  – reprezentują szeroko pojęty konserwatyzm, natomiast zarówno „Polityka”, jak i „Newsweek” uznawane są za liberalno-lewicowe pisma[2]. Z powodu różnic w liniach redakcyjnych dochodzi do licznych polemik na łamach, a nawet procesów sądowych[3]. Do zaznaczenia odrębności swojego światopoglądu od konkurencji bardzo często wykorzystywana jest forma felietonu, w którym autorzy dzielą się opiniami na temat bieżących wydarzeń w charakterystycznym dla siebie stylu. Nie znaczy to jednak, że poszczególne tytuły z racji odmiennej wrażliwości ideowej nie posiadają cech wspólnych.

Ze względu na zakładaną swobodę trudno jednoznacznie i sztywno zdefiniować felieton jako gatunek. Najczęściej zajmuje się aktualnymi wydarzeniami politycznymi, kulturalnymi, społecznymi, gospodarczymi. Do cech felietonu znawcy gatunków dziennikarskich zaliczają: niewielkie rozmiary; obecność narratora w pierwszej osobie; swobodny bądź synkretyczny styl; subiektywizm lub wręcz stronniczość; elementy ironii, satyry, paszkwilu, groteski; poufałość wobec odbiorcy; skłonność do puenty; dygresyjność; fragmentaryczność; używanie dialogu, monologu, cytatu, mistyfikacji, przesady, neologizmów, kalamburów, peryfraz, metafor, wulgaryzmów; cykliczność[4].

Wyżej wymienione tygodniki różnią się przede wszystkim liczbą zamieszczanych felietonów. Tygodniki konserwatywne zamieszczają ich zdecydowanie więcej: „Do Rzeczy”  – 12, „W Sieci” w każdym z badanych numerów od 27 do 30. „Polityka” w każdym swoim numerze ma mniej niż dziesięć felietonów, „Newsweek” pięć albo sześć. Do zaprezentowanej poniżej analizy wykorzystano wydania tych gazet z okresu 30 maja–21 czerwca 2016 roku.

Dzieląca polityka

Najjaskrawszych różnic w opisie poszczególnych zjawisk dostarczają zdecydowanie komentarze polityczne. Trudno się temu dziwić – medioznawcy często posługują się terminem „polityzacji mediów” oznaczającym „jawne wkraczanie i obecność polityki (we wszystkich jej przejawach i odmianach) w życiu codziennym mediów masowych”[5]. Można wysnuć wniosek, że to właśnie dzięki wszechobecności polityki oraz, co za tym idzie, upolitycznieniu mediów, jest ona przyczyną największych różnic.

Działalność Komitetu Obrony Demokracji, zawiązanego przeciw obecnemu rządowi i krytykującego decyzje dotyczące Trybunału Konstytucyjnego, budziła najwięcej kontrowersji i był przyczynkiem do radykalnych ocen. Komitet Obrony Demokracji pojawiał się w felietonach na łamach „Polityki” jako obiekt ataków przemówień polityków Prawa i Sprawiedliwości. Tymczasem zdaniem autorów tego pisma, krytyka jest niezasłużona i nieuzasadniona. Felietonista „Polityki” Stanisław Stomma w swym felietonie w 23. numerze pisma przedstawia Komitet Obrony Demokracji jako organizację, która reprezentuje opór społeczny, sprzeciwiając się opresyjnej władzy: Jeżeli KOD nie da rady, jeżeli sprzeciw społeczny zostanie stłumiony (…). Janina Paradowska w 24. numerze tygodnika nawiązuje do wypowiedzi Jarosława Kaczyńskiego, w której polityk użył słowa rebelia, zestawiając ją przy pomocy pytań retorycznych z jej oceną manifestacji: Czy pogodny pochód bardzo dużej liczby ludzi (nie wnikając w szczegółowe szacunki ratusza i policji) to już jest rebelia czy dopiero jej zapowiedź? A gdzie zaliczyć czerwcowy piknik rodziców z dziećmi? W numerze 25. Jerzy Baczyński, redaktor naczelny, powołując Ośrodek Kontroli Obywatelskiej (OKO) stwierdza wprost że jest [on] tworem niezależnym od partii politycznych, także (przy całej sympatii) od KOD (…). Oświadcza więc, że redakcja życzliwie ocenia działania tej organizacji, zachowując jednak do niej pewien dystans. „Newsweek” w badanym okresie nie pisze o KOD wprost, ograniczając się do sformułowania o opozycji – np. w tekście Tomasza Lisa w numerze 25. tygodnika. Na przeciwległym biegunie znajduje się ocena KOD-u wyrażana w tekstach pism konserwatywnych. Marcin Wolski w 24. numerze „Do Rzeczy” stwierdza na przykład, że spadek frekwencji na marszach KOD dowodzi, iż w Polsce być może zaczyna się odpływ hejtu, nienawiści i głupoty. Autorzy „Do Rzeczy” i „W Sieci” uważają, że organizacja chce bronić jedynie partykularnych interesów poprzedniej władzy i za wszelką cenę pragnie zablokować niezbędne dla Polski reformy. Działalność Komitetu Obrony Demokracji jest jednym z najczęstszych tematów krytyki w badanych tekstach pism konserwatywnych. Równie duży spór wywołał jedynie kryzys migracyjny. Co zaskakujące, w kwestiach dotyczących Trybunału Konstytucyjnego, a zwłaszcza ingerencji Unii Europejskiej różnice opinii pomiędzy felietonistami dwóch grup tygodników były mniejsze.

Autorzy „Polityki” Janina Paradowska i Stanisław Tym jednoznacznie stwierdzili, że polski rząd lekceważy unijnych dygnitarzy. Po prostu kolesie z KE nie uwzględniają narracji PiS, i to jest ich błąd (S. Tym, nr 24); na tle biało-czerwonym pani premier krzyczy, na niebieskim (unijne flagi pojawiły się w kancelarii, ale tylko na chwilę) tonie w uśmiechach (J. Paradowska, nr 23). W podobnym tonie pisał Krzysztof Ćwiklak w „Newsweeku” (nr 24) – politycy PiS lekceważą Komisję Europejską, bo liczą na wsparcie Węgrów. Piotr Gabryel w „Do Rzeczy”  (nr 22) zaznaczył, że PiS ulega Komisji Europejskiej, jednak skrytykował partię rządzącą za przedłużanie konfliktu w sprawie Trybunału. W podobnym duchu w tym samym numerze wyraziła swą opinię blogerka Kataryna. Jacek Karnowski w tygodniku „W Sieci” pisał zaś o tym, że to Platforma rozpoczęła konflikt, zaznaczając jednak, że spór ten szkodzi wszystkim – zarówno opozycji, jak i rządzącym.

Milczenie złotem?

Co ciekawe, w badanych tekstach pojawiły się zagadnienia poruszane wyłącznie przez tygodniki reprezentujące jedną orientację ideową. W analizowanym okresie felietoniści „Do Rzeczy”  i „W Sieci” opisali kondycję finansową „Gazety Wyborczej” i wpływ George’a Sorosa na jej kształt właścicielski. Piotr Semka w 24. numerze „Do Rzeczy” posługuje się umniejszeniem (litotą) nazywając „Wyborczą” biuletynem Komitetu Obrony Demokracji, G. Sorosa określa zaś mianem miliardera o duszy polityka. Bronisław Wildstein w równolegle opublikowanym wydaniu „W Sieci” wskazuje paradoks, w którym Soros występuje jako obrońca pluralizmu, w rzeczywistości usiłujący odbudować monopol „Wyborczej”. Autorzy pozostałych dwóch badanych tygodników w ogóle nie poruszyli tej kwestii.

Odwrotnie było ze spadkiem oglądalności TVP. Tomasz Lis w „Newsweeku” pisał o „Wiadomościach” jako o tępej i topornej prymitywnej propagandzie. Nazwał je także głównym biuletynem PiS, a Jacka Kurskiego ambitnym namiestnikiem, wyrażając w ten sposób lekceważącą postawę wobec prezesa TVP. Kuba Wojewódzki w 24. numerze „Polityki” w ironiczny sposób ocenił propozycję przywrócenia na antenę programu „Wielka Gra”: też mam takie pomysły. Jak mnie rodzice zostawią w nagrzanym samochodzie. W podobnym tonie skomentował też spadek oglądalności „Wiadomości” TVP1: Wyborcy ciągle chętnie popierają PiS, ale zdecydowanie boją się patrzeć na to, co z tego wynika. Autor utożsamił zatem kształt serwisu informacyjnego TVP z decyzjami politycznymi Prawa i Sprawiedliwości. W pismach o nachyleniu konserwatywnym temat ten nie cieszył się zainteresowaniem.

Ponadto w felietonach poddawano krytyce polityków, zależnie od przynależności partyjnej. W pismach lewicowych krytykowano polityków Prawa i Sprawiedliwości i Ruchu Narodowego, a w prawicowych przedstawicieli Platformy Obywatelskiej, Nowoczesnej i PSL.

Rzeczy wspólne

Nie oznacza to jednak, że publicyści z przeciwnych stron ideologicznych mają odmienne zdania na temat wszystkich problemów społecznych. W badanym okresie można było zauważyć zbliżone stanowiska w kwestii kondycji mediów, sprawy ekstradycji Romana Polańskiego, oceny Zbigniewa Ziobry, a także współczesnego wychowania dzieci.

Temat możliwej ekstradycji Romana Polańskiego, oskarżonego o gwałt na nieletniej w 1978 roku w USA, poruszył Aleksander Nalaskowski („W Sieci”, nr 23), Rafał Ziemkiewicz („Do Rzeczy”, nr 23) i Sławomir Mizerski („Polityka”, nr 24). Wszyscy autorzy byli zgodni, że sprawa jest już przedawniona, a ewentualne zatrzymanie zaawansowanego wiekowo reżysera będzie porażką wizerunkową. Co więcej, prawicowi publicyści skrytykowali ministra Ziobrę za to, iż ten chce podkreślić swą obecność (Nalaskowski), a także za brak niezbędnego wyczucia (Ziemkiewicz). Z kolei publicysta „Polityki” ironicznie zauważył, że Z. Ziobro przy wznowieniu postępowania wielkodusznie nie odbiera Polańskiemu "jego dorobku".

Krzysztof Materna na łamach „Newsweeka” (nr 23) wyrażał swoje rozczarowanie pozbawioną merytoryki telewizyjną publicystyką. Marcin Wolski z „Do Rzeczy” (nr 22) ubolewał nad kiczowatością reklam telewizyjnych, co więcej krytykując rządowy projekt ustawy medialnej za brak regulacji w tej sprawie. Zbigniew Hołdys w „Newsweeku” idealizował swoje wychowanie w powojennej Warszawie, a Igor Zalewski w „Do Rzeczy” zwracał uwagę na to, jak bardzo obecne style wychowawcze różnią się od tego, co przeżył on sam (także dając czytelnikom do zrozumienia, że kiedyś było lepiej). Jak widać tematy, które nie mają charakteru stricte politycznego mogą niekiedy łączyć poglądy i spostrzeżenia dwóch przeciwległych ideowo tytułów.

Niuanse językowe

Co ciekawe, w tekstach dotyczących kryzysu konstytucyjnego lewicowi felietoniści w badanym okresie uciekali się do ironii i satyry częściej niż prawicowi. Publicyści „Newsweeka” i „Polityki” nie poddają krytyce poczynań Komisji Europejskiej, prawicowe tygodniki („Do Rzeczy” często, „W Sieci” incydentalnie), oprócz Unii Europejskiej, krytykują także działania rządu w tej sprawie.

Nietrudno zauważyć, że we wszystkich tygodnikach język krytyki jest dużo bardziej nacechowany emocjonalnie niż ten wyrażający oceny pozytywne. Felietony krytyczne są pełne ironii i wyolbrzymień, podczas gdy wyrażające aprobatę lub broniące jakieś tezy są pisane w poważnym, nierzadko refleksyjnym tonie.

Cechą charakterystyczną felietonistyki „Newsweeka” i „Polityki” jest nawiązywanie do miejsc, z którymi autorzy badanych tekstów są związani emocjonalnie. Wymieniają stołeczne ulice i place (M. Meller, Z. Hołdys, J. Hartman), co może sugerować, że adresują swoje teksty przede wszystkim do warszawskiego czytelnika.

Co się zmieniło?

Bogusława Dobek-Ostrowska w 2011 roku[6] przypisywała „Polityce” miano tygodnika liberalno-lewicowego i stwierdzić można, że orientacja polityczna pisma się nie zmieniła. Podobnie jak wówczas, „Polityka” nie aprobuje poczynań polityków Prawa i Sprawiedliwości, a główni publicyści pisma nie zmienili swoich poglądów.

Sporą zmianę można zauważyć w postrzeganiu „Newsweeka”, który zdaniem Dobek-Ostrowskiej był najbardziej wyważonym pismem z „wielkiej trójki” („Polityka”, „Wprost”, „Newsweek”). Z kolei w badanym okresie zdecydowanie krytykował rząd i światopogląd uznawany za prawicowo-konserwatywny, nie stroniąc od nacechowanych emocjonalnie opinii. Ma to niewątpliwie związek z zaostrzeniem się ogólnego dyskursu politycznego w Polsce, a także objęciem stanowiska redaktora naczelnego przez Tomasza Lisa, który osobiście bierze udział w antyrządowych manifestacjach.

Ówczesny tygodnik „Uważam Rze” uznawany był za czasopismo konserwatywne, podobnie obecnie postrzegane są dwa tygodniki powstałe na jego bazie – „Do Rzeczy” (którego obecny redaktor naczelny Paweł Lisicki pełnił wcześniej tę funkcję w „Uważam Rze”), a także „W Sieci” (który założyli, piszący wcześniej w „Uważam Rze”, bracia Michał i Jacek Karnowscy).

Zdaniem B. Dobek-Ostrowskiej główną przyczyną polaryzacji tygodników opinii w Polsce stała się katastrofa smoleńska. Trudno nie zgodzić się z tym stwierdzeniem, gdyż pomimo upływu lat wciąż temat ten uważany jest za bardzo kontrowersyjny, a poszczególne media bardzo często radykalnie różnią się w ocenie wydarzeń z 10 kwietnia 2010 roku.

Podsumowanie

Podsumowując, różnice między poszczególnymi felietonami w tygodnikach opinii są bardzo wyraźne, zwłaszcza na płaszczyźnie politycznej. Często piszą na inne tematy, a większość tych, które poruszają wspólnie interpretują w zupełnie inny sposób. Korzystają jednak z podobnych środków językowych, a także krytykują w zbliżonym do siebie stylu. Istnieją także problemy, w których publicyści przeciwstawnych światopoglądowo stron mają identyczne lub nieznacznie różniące się opinie. Oceniając felietony w czterech największych świeckich tygodnikach, można stwierdzić, że polski rynek prasy politycznej jest bipolarny, skoncentrowany po dwóch stronach osi sporu politycznego.

 
Źródło foto: press.pl

[2] W dalszej części teksu posługuję się skrótowymi określeniami pism (lewicowy/prawicowy, liberalny/konserwatywny), zdając sobie jednak sprawę z faktu, jak złożone jest zagadnienie nachylenia światopoglądowego pism – jak wiele zależy od przyjętej definicji, danego kontekstu funkcjonowania redakcji etc. Na potrzeby tego tekstu przyjmuję jednak, za znaczną liczbą badaczy mediów i literatury przedmiotu, taki właśnie generalny podział.

[4] Furman W., Kaliszewski A., Wolny-Zmorzyński K., Gatunki dziennikarskie. Teoria, praktyka, język, Wydawnictwa Akademickie i Profesjonalne, Warszawa 2006, s. 88–90.

[5] J.W. Adamowski, Media masowe w kampaniach politycznych, [w:] Media masowe w praktyce społecznej, red. nauk. D. Waniek, J.W. Adamowski, Warszawa 2001, s. 68

[6] Dobek-Ostrowska B., Polski system medialny na rozdrożu. Media w polityce, polityka w mediach, Wydawnictwo Uniwersytetu Wrocławskiego, Wrocław 2011, s. 141–150.

Facebook Slider
Facebook Slider

Facebook Slider