Medialne piekiełko z siatkówką w tle

siatkowka

Zamieszanie wokół transmisji siatkarskich mistrzostw świata pokazuje, jak słabo rozwi-nięty jest w Polsce rynek medialny. 

Decyzja o zakodowaniu relacji z ważnej imprezy sportowej nigdy nie jest łatwa, jednak rachunek ekonomiczny jest nieubłagany. Nikt tutaj nikomu nie sfinansuje różnicy z abonamentu, dlatego prywatne telewizje zawsze dbały i będą dbać o rachunek ekonomiczny. 

Decyzja Polsatu tym właśnie była spowodowana i wydaje się, że przynajmniej w środowisku dziennikarskim, które często narzeka na brak pieniędzy w branży, spotka się ze zrozumieniem i nie będzie wykorzystywana do małych, redakcyjnych wojenek.

Nic z tego, dziennikarze TVP i TVN publicznie atakowali Polsat, jakby zapominając, że kiedyś ich stacje mogą stanąć przed podobnym dylematem. A pośrednio nawet już to robią, jak choćby nc+, która od zawsze koduje mecze ekstraklasy. Od takiego trendu nie ma odwrotu i spodziewam się, że prędzej czy później obie konkurencyjne wobec Polsatu stacje na taki krok się zdecydują.

TVP po raz kolejny próbuje się wcielić w rolę obrońców kibiców, mając nadzieję, że o decyzjach sprzed kilkunastu lat nikt nie będzie pamiętał. Kilkanaście lat temu sytuacja była podobna, kiedy prawa do pokazywania wyjazdowych meczów reprezentacji Polski w eliminacjach Euro 2000 przejęła komercyjna i płatna Wizja TV. Wtedy też podniosło się larum, że kibice pozbawieni są narodowego dobra, a w programach TVP tłumaczył się z tej decyzji prezes PZPN Michał Listkiewicz.

Tymczasem PZPN tak samo musi dbać o finanse, bo dotacje z budżetu dostaje tylko na szkolenie młodzieży. Argumenty latające w powietrzu przy okazji zakodowania siatkarskiego turnieju bardzo przypominają te sprzed 15 lat. Naprawdę nic się nie zmieniło? Wydaje się, że media, jeśli chcą przetrwać w dobrej kondycji finansowej, powinny solidarnie tego typu działania promować.

Mistrzostwa świata pokazały jeszcze jedną niezwykłą prawidłowość polskiego rynku medialnego. Polskie stacje żyją w myśl zasady: jeśli coś nie jest naszym produktem, to nie istnieje, choćby mówił o tym cały kraj i pół świata. Owszem, siatkarski mundial ciężko porównywać do piłkarskiego, ale żeby nie zająknąć się na temat finału w programie informacyjnym? Autocenzura powinna mieć granice.

O autorze

Majchrzyk


Łukasz Majchrzyk
 – 
dziennikarz portalu Polsatsport.pl, prawnik, zafascynowany tym, jak media oddziałują na sport i odwrotnie. Fan piłki nożnej, koszykówki, siatkówki. Współpracuje z tygodnikiem "Do Rzeczy" oraz dziennikiem "Rzeczpospolita".