Być jak wilk z Wall Street - Być jak Wilk z Wall Street 2

Zostawiając jednak na boku historię Wilka z Wall Street, warto wspomnieć o innym filmie, który znacznie lepiej przedstawia mechanizmy funkcjonujące na giełdzie oraz emocje towarzyszące pracy maklera giełdowego. Mam na myśli Ryzyko (ang. Boiler Room) Bena Youngera z 2000 roku – film kapitalnie pokazujący szybką drogę podmiejskiej firmy inwestycyjnej na salony Wall Street, a wszystko dzięki bezwzględności zatrudnionych w niej maklerów (sprzedawców). W czym tkwi ich sukces? W tym samym co Jordana Belforta. W manipulacyjnym, choć skutecznym naciąganiu ludzi na to, aby Ci kupowali za swoje oszczędności określone, bezwartościowe aktywa (ang. junk assets) firm, które rzekomo mają w krótkim czasie przynieść kilkucyfrowy zysk. Skąd my to znamy? Wspomnijmy choćby polskie afery WGI czy Amber Gold. W filmie Ryzyko – notabene świetnie obsadzonym – kluczowym miejscem jest tytułowa "kotłowania" (z amerykańskiego tytułu), a więc wielkopowierzchniowa przestrzeń biurowa z setkami telefonów (pamiętajmy, że premiera filmu miała miejsce w 2000 roku, tak więc odnosi się do lat dziewięćdziesiątych, kiedy faktycznie telefon stanowił podstawowe narzędzie składania zleceń na rynku finansowym), które nieustannie dzwonią. To miejsce, w którym pracują dziesiątki żądnych sukcesu i premii maklerów, naciągających telefonicznych rozmówców. Dlaczego "kotłownia"? Kiedy makler miał pewność, że przekonał swojego rozmówcę do zainwestowania pieniędzy w rekomendowane przez siebie aktywa, jednak ten cały czas nie chciał pozbyć się ostatniego głosu rozsądku, dotyczącego np. wysokości przeznaczonych na ten cel środków czy też potrzeby skonsultowania swojej decyzji z bliskimi, sprzedawca przechodził na podniesiony ton, grożąc rozmówcy, że ten traci swoją życiową okazję, gdyż właśnie na jego oczach cena owych aktywów zaczęła znacznie rosnąć, a każda sekunda zwłoki to strata oczywistego zysku. Następnie zakrywa dłonią słuchawkę, dając znać pozostałym kolegom-maklerom, aby Ci zrobili wrzawę, wywołali wrażenie rozgorączkowania, potwierdzające fakt, że wszyscy naokoło "dobijają targu". Chodziło o to, aby inwestujący poczuł gorącą atmosferę – niczym w kotłowni. Miał zobaczyć swoje zyski tak, jakby były one na wyciągnięcie ręki. Wystarczy tylko zgodzić się i zainwestować swoje oszczędności.

Polecam oba filmy.

 

Jeśli ktoś myśli zaś, że czasy trochę się zmieniły od lat dziewięćdziesiątych, a internet skutecznie "wystudza" emocje i ogranicza możliwości manipulacji ze strony maklerów, to polecam ostatnią informację z portalu Puls Biznesu: sto osób zostało aresztowanych w Hiszpanii, Wielkiej Brytanii, Serbii i USA pod zarzutem prania brudnych pieniędzy i oszustwa. Okazuje się, że zatrzymani stworzyli międzynarodową siatkę naciągaczy, która sprzedawała naiwnym klientom, głównie osobom starszym, bezwartościowe "inwestycje". Dochodzenie rozpoczęto w 2012 roku i skoncentrowano się na tzw. kotłowniach, z których naciągacze dzwonili do swoich ofiar, namawiając na "ulokowanie" pieniędzy. W Hiszpanii policja zamknęła czternaście "kotłowni", dwie w Wielkiej Brytanii i jedną w Serbii. Tylko w Wielkiej Brytanii ofiarą naciągaczy padło ponad 850 osób, niektóre z nich straciły oszczędności całego życia. Brytyjska policja, która określiła sprawę jako swoje najważniejsze dochodzenie w historii, twierdzi, że ofiar mogą być tysiące – jak czytamy w tekście Marka Drusia na www.pb.pl

W kolejnym wpisie zaprezentuję, jak łatwo zostać wilkiem z Wall Street i dorobić się na niewiedzy innych, nie łamiąc przy tym wprost niemal żadnego paragrafu.  

Facebook Slider
Facebook Slider

Facebook Slider