Przejęcie przez państwo Polska Press Grupy ryzykowne biznesowo, wyzwaniem zmiana kursu wszystkich gazet

newspapers-444447 640Takie zjawisko, iż rząd posiada jakieś udziały w mediach, nie jest niczym nowym. Takie sytuacje mają miejsce w ukonstytuowanych demokracjach. (Zwróćmy także uwagę na fakt, iż samorządy - gminy i powiaty - są właścicielami wprost wielu lokalnych tytułów w całej Polsce, co też powoduje wiele patologii - np, problem z patrzeniem władzy na ręce). Z podobnymi działaniami mamy miejsce np. we Francji czy we Włoszech, gdzie dochodzi do dotowania mediów drukowanych przez rząd (w różnym stopniu, co także budzi kontrowersje). Nadto, prywatne koncerny medialne często zarządzane są przez bogaczy, którzy mają swoje interesy nie tylko w obszarze mediów, ale również np. energetyki. Dlatego też pozycje danych mediów - ich stronniczość, przychylność - są od lat kartą przetargową na stole większych projektów biznesowych. Ciekawe są wolty i zaangażowanie np. Ruperta Murdocha (News Corporation) czy Slivio Berlusconiego (Mediaset).

Warto równocześnie zauważyć, iż stan polskiego rynku prasy regionalnej jest dość kuriozalny. Urząd Ochrony i Kontroli Konsumenta przed kilkoma laty wydał zgodę na wykup udziałów Mecomu, funduszu brytyjskiego, właściciela bardzo wielu podmiotów na rynku regionalnej prasy, który był głównym, de facto jedynym, konkurentem Grupy Polska Presse. Nie wiem, jak UOKiK liczył koncentrację dla tego przedsięwzięcia, ale rzeczywiście doszło do tego, że jedynym podmiotem mającym największy zasięg na rynku prasy regionalnej jest obecnie niemiecki koncern Polska Presse. I to jest sytuacja dość niespotykana w innych krajach Europy Zachodniej. Z kolei w krajach Europy Środkowej i Wschodniej taka sytuacja jest niestety nagminna. Niestety początek lat 90. wyglądał tak, że ci którzy mieli pieniądze (kapitał) mogli swobodnie wchodzić na polski rynek prasowy, gdyż ten obszar mediów nie był regulowany, w przeciwieństwie do rynku radiofonicznego i telewizyjnego, nad którym pieczę sprawowała Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji. I tam mogliśmy zdecydować, że np. pierwszą koncesję telewizyjną otrzymał Polsat, telewizja prowadzony przez polskiego biznesmena z polskim kapitałem. W przypadku prasy nigdy tak nie było. Wynik jest taki, że takie grupy medialne jak Bauer czy Axer Springer (teraz Ringier Axer Springer) bardzo łatwo były w stanie wejść na polski rynek mediów drukowanych w różnych segmentach, nie tylko informacyjno-publicystycznych, ale przede wszystkim tzw. rozrywkowych. Sądzę, że rząd, jeśli w ogóle jest zainteresowany regionalnymi mediami drukowanymi, to przede wszystkim dziennikami społeczno-politycznymi, niegdyś spiętymi pod wspólną marką-parasolem Polska The Times (obecnie z tego pomysłu zrezygnowano), których właścicielem jest Polska Presse. Sądzę, że rządzący zainteresowani byliby przede wszystkim dziennikami regionalnymi (takimi jak Głos Wielkopolski, Dziennik Bałtycki czy Dziennik Zachodni). Reszta biznesu - drukarnie, magazyny, tygodniki lokalne, bezpłatna gazeta miejska Nasze Miasto, tv guide'y czy wreszcie serwisy internetowe pozostałyby przy grupie Polska Presse.

Podsumowując, sytuacja, w której polski rynek informacji regionalnej jest zdominowany przez jeden zagraniczny podmioty, to pewnego rodzaju ewenementem w świecie. Dlatego też ewentualny wykup wspomnianych 20 dzienników regionalnych przez spółkę skarbu państwa (mówi się o PKO BP) nie oceniam w kategoriach "zagarniania mediów". Można przecież wyobrazić sobie taką sytuację, iż po rzeczonej akwizycji, podmiot nabywający będzie chciał odsprzedać dalej te tytuły, pluralizując medialną scenę regionalnej informacji od strony właścicielskiej? To jednak tylko moje spekulacje. Warto jednak zadać pytanie z drugiej strony– na ile to będzie działanie rentowne dla spółki skarbu państwa, która miałaby by być "narzędziem" repolonizacji regionalnych mediów drukowanych? Czy to będzie dobra decyzja ze strony głównego udziałowca, którym byłoby prawdopodobnie PKO BP? Szczerze wątpię. Rynek mediów drukowanych nie rozwija się w takim tempie, jak np. e-commerce. Wręcz przeciwnie - przechodzi trudny okres. Tytuły prasowe stoją przed wieloma wyzwaniami. Potrzebują nie tyle nowego właściciela, co nowej strategii, dokapitalizowania, pomocy w przejściu do internetu, mobile etc. Trudno będzie bankowi PKO BP zarobić na tej transakcji, bardziej prawdopodobnie jest to, iż odnotuje z tego tytułu stratę. W Polsce nie ma takiej kultury czytania prasy regionalnej i lokalnej, jak w przypadku np. Niemiec. Tam przeciętny Niemiec kupuje 1 lub 2 tytuły ogólnoniemieckie, a także 2 lub 3 tytuły regionalne i lokalne. W Polsce mamy do czynienia z inną kulturą czytelnictwa, nie bez znaczenia jest również kwestia zamożności polskiego społeczeństwa, wreszcie konkurencja internetu i jego lokalnych i regionalnych serwisów i portali. To trudny kawałek chleba dla ewentualnego nabywcy oraz ogromna szansa dla Polska Presse na wytargowanie dobrej ceny. Może warto jednak pochylić się i kupić segment internetowy Polska Presse - na tym zapewne można byłoby więcej i szybciej zarobić? Suma summarum, uważam, iż ewentualną decyzję o nabyciu przez PKO BP dzienników regionalnych Polska Presse nie sposób czytać w kategoriach biznesowych. Jeśli - w opinii obecnego rządu - posiadanie własnych, polskich mediów regionalnych (nie wprost, ale poprzez spółkę skarbu państwa) jest celem strategicznym rządu, państwa, kwestią bezpieczeństwa, to mamy tutaj do czynienia z logiką przede wszystkim natury ideologiczno-politycznej, a nie biznesowej i pewnie z tego tytułu takie działania są rozważany.