List prezesa TVP to próba otwarcia nowego rozdziału

list

 

Opublikowany list nowego prezesa Telewizji Polskiej Janusza Daszczyńskiego do pracowników i współpracowników TVP SA rozumiem jako – z jednej strony – próbę otwarcia nowego rozdziału w telewizyjnych mediach publicznych, z drugiej – swoiste zaproszenie do dyskusji dla wszystkich ludzi mediów publicznych oraz tych, którzy w szczególności dostrzegają wartość misji publicznej, która jest przecież najważniejszym zadaniem największej grupy medialnej w Polsce.

Ze wskazanych przez prezesa Daszczyńskiego celów, jakie chciałby postawić przed Telewizją Polską, przeziera słuszne skądinąd przeświadczenie, iż nadawca publiczny nie powinien oglądać się na swoją komercyjną konkurencję. Powinien wyznaczać własne standardy – standardy misji publicznej, która potrzebuje nowego ducha odnowy, nie tylko cyfrowej, technologicznej, ale przede wszystkim koncepcyjnej oraz jakościowej. Stworzenie swoistego autostandardu będzie nie lada wyzwaniem. Choć, bez wątpienia, wartym podjęcia. Żeby to jednak mogło się dokonać Telewizja Polska musiałaby w pierwszym momencie zrozumieć, w jakim miejscu się znajduje, w jakim punkcie – zarówno jeśli chodzi o jakość oferty programowej, jej poziom, realizowane cele i zadania, jak i to jak bardzo (a może nie aż tak bardzo jak powinna?) różni się od nadawców komercyjnych? Żeby to stwierdzić warto byłoby, aby TVP SA poświęciła tej diagnozie trochę więcej czasu – zbudowała ową diagnozę na poważnych, szeroko zakrojonych badaniach, które pozwolą uchwycić fenotyp Telewizji Polskiej w XXI wieku. Później powinna skonfrontować to z analizami widowni, ich oczekiwaniami, aspiracjami. Te również się zmieniły na przestrzeni 25 lat. Kiedy tego typu ekspertyzy zostałyby zakończone, trzeba byłoby przyjrzeć się szczegółowo różnicom, jakie dzielą nadawcę publicznego od nadawców komercyjnych. Te obserwacje mogą być wielce pouczające dla sposobu budowania anten Telewizji Polskiej SA. Wreszcie powyższe ekspertyzy powinny zostać przełożone na język praktyki. Innymi słowy – wdrażane, krok po kroku, na kolegiach, kolaudacjach, naradach, a nie chowane w głębokich szufladach różnych działów.

Tylko w taki sposób można zobiektywizować proces budowania standardu mediów publicznych. Tego typu badania mogłyby stanowić zarówno pretekst, jak i argumentację dla określonych zmian dla wszystkich tych, którzy na co dzień współtworzą programy Telewizji Polskiej. Wyniki analiz poddane wspólnej konsultacji, a później wdrożeniu? Może to właśnie jedyna droga do tego, by pojęcie „misji publicznej” nie obsługiwało tak wielu pomysłów i koncepcji, które nie mają z nią de facto nic wspólnego.

Podsumowując, we wskazanych przez prezesa Daszczyńskiego generalnych celach, jakie stawia przed TVP SA, zabrakło mi właśnie wskazania procesu dochodzenia do nich. Takiej instrukcji osiągania celów. Powyższy akapit dotyczący potrzeby wieloaspektowych badań programów nadawcy publicznego może stanowić kapitalny punkt wyjścia dla stworzenia owej mapy drogowej.

Z drugiej zaś strony pamiętajmy, że to pierwszy taki list nowego prezesa TVP SA. Nie sposób w nim zawrzeć wszystko. Jednak zasygnalizowanie sposobu osiągnięcia wymienionych celów powinno wieńczyć to otwierające pracę nowego prezesa przywitanie z ludźmi mediów publicznych.

Możliwe, że zapowiedzią stworzenia takiej właśnie mapy drogowej jest wskazane w ostatnim akapicie listu kolegium Spółki, które ma być pierwszym, lecz nie ostatnim, jeśli chodzi o dyskusję nad strategicznymi celami rozwoju TVP SA, miejscem dyskusji. Oby. Na pewno będziemy to bacznie obserwować.

Kończąc, wydaje się, że perspektywa jednoosobowego zarządzania TVP SA przez prezesa Daszczyńskiego jest wielce nieprawdopodobna, dlatego też komentowana lista siedmiu głównych celów zostanie zapewne uzupełniona o kolejne czternaście (średnio siedem na każdego wiceprezesa), kiedy Rada Nadzorcza TVP SA wyłoni, a KRRiT zatwierdzi (dokoptuje) nowych członków trzyosobowego zarządu. Można byłoby wyrazić nadzieję, żeby przynajmniej nowa, szersza lista głównych celów nie zawierała w sobie tych, które są przeciwstawne, wykluczające się. Gdyby jednak tak się stało, to mogłoby się okazać, że ewentualne niespójności, rozbieganie, a nawet rozbieżne – nie tylko cele, ale też interesy – nie pozwoliłyby ponownie realizować wielkiego projektu nowoczesnych mediów publicznych, wyznaczających standardy wszystkim innym nadawcom. To jednak ryzyko wpisane w strukturę każdego wieloosobowego zarządu.

-----------------

Źródło:
http://www.wirtualnemedia.pl/artykul/tomasz-gackowski-list-prezesa-tvp-to-proba-otwarcia-nowego-rozdzialu

Facebook Slider
Facebook Slider

Facebook Slider