Dżungla technomediów

dżungla

 

Nie ma dnia, abym – jako fan nowych technologii – na własne życzenie nie był zalewany infor-macjami z tego światka, pochodzącymi z wyrastających jak grzyby po deszczu portali poświęconych tej tematyce. Większość z nich umiera zanim jeszcze tak naprawdę ich historia się zacznie, więc nie warto zawracać sobie nimi głowy. Inne mają już ugruntowaną pozycję na rynku, chociaż nie zawsze przekłada się ona na rodzaj i poziom umieszczanych nań wpisów. Co więcej, problemem bywa ich obiektywność – często wykreowana przez reklamodawców.

Tak, jestem wybredny! Tak, oczekuję od mediów technologicznych czegoś więcej niż kolejnego zapierającego dech w piersiach newsa dotyczącego nowego smartphona, który oczywiście został skopiowany z zagranicznych, lepiej "poinformowanych" blogów i portali. Dlaczego?

Bo taki "news" nic za sobą nie niesie, średnia długość jego "życia" to maksymalnie doba, po której publikowana jest nowa informacja – diametralnie różniąca się od poprzedniej i siejąca tylko zamęt. Po upływie czasu zwykle okazuje się, że zaledwie jedna na sto plotek miała pokrycie w rzeczywistości. Nie lubię też bezrefleksyjnych wpisów wklejanych pod dyktando dystrybutorów sprzętu, chociaż są one ciut mniej uciążliwe, bo od czasu do czasu faktycznie można dowiedzieć się o jakimś ciekawym produkcie wchodzącym na rodzimy rynek. Irytuje mnie taka tabloidyzacja. Co przykre, takie newsy (zwłaszcza te plotkarskie) dominują na znakomitej większości portali – nie tylko tych zajmujących się wszystkim i niczym, lecz często skupionych właśnie na technologiach. 

Pora oddać sprawiedliwość: w ciągu ostatnich dwóch–trzech lat – co stwierdzam z wielką ulgą – sytuacja i tak się poprawiła! Rynek się profesjonalizuje. Na kilku polskich portalach można przeczytać teksty coraz lepszej jakości, rzetelne opinie, relacje z konferencji technologicznych gigantów etc. Nie oznacza to oczywiście, że kilka lat temu wartościowych tekstów nie było, owszem, pojawiały się i to dość często, ponieważ prawdziwi pasjonaci tematu i autorzy byli zawsze, jednak trzy czynniki: czas, zmieniający się rynek oraz czytelnicy skutecznie wyeliminowały najsłabsze ogniwa oraz wymusiły podział tematyczny portali. Stało się tak również dzięki rozwojowi społeczności w internecie: sieć pełna jest niezwykle cennych opinii i odczuć samych użytkowników na temat wszelkiego rodzaju sprzętu i oprogramowania, w których pokazują oni coś więcej niż smutne wykresy wydajności. Ponadto narracja takich zwykłych Kowalskich daje namiastkę niemal organoleptycznego obcowania z produktem. 

W tym tekście celowo nie będę posługiwał się przykładami z chętnie czytanych przeze mnie polskich portali technologicznych, gdyż ostatnio w mniejszym stopniu konsumuję zawartą na nich treść. Stało się tak za sprawą absolutnej perełki, czyli amerykańskiej telewizji internetowej – TWiT.tv, która doskonale zaspokaja mój technologiczny głód od niemal roku. 

TWiT.tv wystartowała w kwietniu 2005 roku, obecnie zatrudnia ok. siedemnastu osób. Finansowana jest zarówno przez samych słuchaczy, jak i wpływy z reklam. Jej popularność systematycznie wzrasta, tygodniowo nadawanych jest ponad dwadzieścia różnych programów z zakresu nowoczesnych technologii. Dla każdego coś miłego. Począwszy od mojego ulubionego Windows Weekly, gdzie najnowsze doniesienia ze stajni Microsoftu analizują (wraz z prowadzącym) eksperci – Paul Thurrott (winsupersite.com) i Mary Jo Foley (allaboutmicrosoft.com), poprzez FLOSS Weekly (tematyka open-source), programy poświęcone Google – This week in Google oraz All about Android, programy dedykowane Apple – MacBreak Weekly czy iPad Today, a skończywszy na programach poświęconych aktualnościom, testom sprzętu, social mediom etc.

Idealne medium technologiczne? TAK! Przyczyn jest kilka. Po pierwsze, znajduję w nim wszystkie interesujące mnie zagadnienia komputerowe – począwszy od nowinek technologicznych, poprzez recenzje sprzętu oraz – z mojego punktu widzenia najbardziej wartościowe  współprowadzone z ekspertami programy na temat tego, co piszczy w Microsoft, Google, Apple, innych firmach oraz w open source. Rozmach ramówki jest imponujący. Po drugie, kanał jest nadawany zarówno na żywo, jak i w formie podcastów audio i wideo, co sprawia, że w dowolnej chwili (np. będąc w komunikacji miejskiej) mogę zapoznać się z programami, streamować ich zawartość, ale również odsłuchiwać lub oglądać pobrane wcześniej audycje. Po trzecie, dostępny jest za darmo, a jednocześnie nie ma problemów z dostępnością ze względu na bardzo dobre łącza. Po czwarte i najważniejsze: profesjonalizm podany w przystępnej formie. To niewątpliwie zasługa głównego prowadzącego i właściciela  Leo Laporte'a  oraz zapraszanych na wideokonferencje i do studia gości. Ostatni argument koresponduje ze sloganem stacji: "Netcast you love, from people you trust". Wszystkie wymienione zalety sprawiły, że rzadziej zaglądam na rodzime portale technologiczne, ponieważ stają się one dla mnie coraz mniej atrakcyjne. Dlaczego?

  • Nie mogę ich posłuchać w tramwaju (forma multimedialna wideo/audio jest wygodniejsza w odbiorze).
  • W prezentowanych materiałach nie pojawiają się tak wartościowi goście.
  • Nie są podejmowane wszystkie interesujące mnie zagadnienia albo nie są one prezentowane w wyczerpujący sposób.

Co więcej, charyzma prowadzących i luźna forma nagrań służą większej przyswajalności treści. Dodatkowo widzowie TWiT.tv często otrzymują różne ciekawe kupony zniżkowe od reklamodawców, np. na przydatne usługi online.

Podsumowując, nie sądzę, że pisane media technologiczne należy odłożyć do lamusa. Nadal mają one swoich wiernych czytelników, sam na nie zaglądam, choć idea telewizji technologicznej staje mi się bliższa. Ciekawe portale technologiczne wciąż będą w dobrej formie. Przygnębiający jest natomiast fakt, że na polskim rynku nie ma żadnej konkurencji dla TWiT.tv. Żaden ze słuchanych podcastów czy też internetowych programów wideo traktujących o nowych technologiach nie dorównywał omawianej amerykańskiej telewizji internetowej ani pod względem rozpiętości tematycznej, ani poziomu i zapraszanych gości. Koniec będzie niestety pesymistyczny. Sądzę, że taki stan rzeczy nie ulegnie zmianie jeszcze przez bardzo długi czas, nawet pomimo wspomnianej wcześniej profesjonalizacji rodzimych portali. Ciągle bowiem jest to tylko tlące się w tunelu światełko.

O autorze 

balcerzakAdam Balcerzak  specjalista w zakresie IT, webmaster, technik w Laboratorium Badań Medioznawczych Uniwersytetu Warszawskiego, właściciel agencji interaktywnej, ale przede wszystkim entuzjasta technologii informacyjnych. Z zainteresowaniem śledzi rynek i rozwój nowych technologii, a także sposób ich wykorzystania w życiu codziennym mediów, firm i zwykłych ludzi.