Zapisz się na newsletter

My w social media

FB-f-Logo  blue 1024 Twitter Social Icon Square Color YouTube-logo-full color 1-362x320 SS Logo Desktop Black

Żyć znaczy dialogować - analiza Drugiego śniadania mistrzów (cz.1)

źródło: TVN24"Dyskusja przez dostarczenie podniety w postaci krytyki naszego stanowiska pozwala pokonać inercję, mobilizuje do popatrzenia od nowa na zasadność posiadanych wyobrażeń, zmusza do szukania argumentów przemawiających za nimi. Pobudza myśl, stawiając jej konkretne zadania.”[1]Ta definicja dyskusji, sformułowana przez Józefa Żurawickiego, wydaje się przekonująca – zwraca uwagę na te aspekty dyskusji interakcji społecznej, jaką jest dyskusja, które czynią ją atrakcyjną, angażującą, rozwijającą. Jedną z najciekawszych form dyskusji, prowadzonych współcześnie w polskiej telewizji wydaje się Drugie śniadanie mistrzów, czyli około czterdziestominutowy program prowadzony na żywo w TVN24 przez Marcina Mellera. Podejmowane w nim tematy związane są z kulturą, polityką, aktualnymi wydarzeniami społecznymi. Gama poruszanych zagadnień jest duża, tak jak i różnorodność gości. Są nimi pisarze, aktorzy, reżyserzy, dziennikarze, muzycy, socjologowie, historycy. Uczestników dyskusji często różni światopogląd lub spojrzenie na daną sprawę. Opis ze strony programu brzmi: Gospodarz zaprasza czwórkę gości z szeroko rozumianego świata kultury i szołbiznesu i w niezobowiązującej formie rozmawia z nimi o wydarzeniach mijającego tygodnia[2].

Dyskusja spełnia wiele funkcji. Poszerza wiedzę dyskutantów oraz widzów, edukuje, kształci umiejętność wyrażania swoich myśli, uczy dostrzegania nowych kontekstów. Filozofowie tacy jak Martin Buber czy Ludwig Feuerbach podkreślali znaczenie dialogu. Buber pisał, że dzięki niemu człowiek jest "postrzeżony jako bytująca całość". Nie do przecenienia jest waga dialogu. W mediach programy publicystyczne takie jak talk-show, debata czy wywiad, opierają się właśnie na nim.

 

O gatunku słów kilka

Według Encyklopedii wiedzy o prasie z 1976 roku dyskusja to „odmiana dialogu, w którym konfrontacja opinii uczestników na jeden temat zmierza do pełnego naświetlenia problemu z różnych punktów widzenia. O jej atrakcyjności decyduje m.in. aktualność i doniosłość tematu, ujawnianie różnic w poglądach, wartość argumentacji, a jej znaczenie polega głównie na zapobieganiu stronniczości jako wynikowi przyzwyczajeń czy ograniczonego doświadczenia, na pogłębianiu i rozszerzaniu wiedzy o przedmiocie dyskusji, co jest szczególnie ważne dla socjalistycznego kształtowania świadomości społecznej[3]”. Gdyby usunąć ostatni polityczny wtręt, definicja byłaby jak najbardziej aktualna. Ale skonfrontujmy ją z bardziej współczesnym ujęciem: „Dyskusja to specyficzna forma rozmowy. Granica pomiędzy dyskusją a debatą jest co prawda płynna, ale istnieją pewne specyficzne rysy, pozwalające na wyodrębnienie obu form. Dyskusja to termin pochodzenia łacińskiego: «discutere» - rozbić, rozplątać, rozłożyć. Znaczenia te odnoszą się do sfery wypowiedzi, objaśnień, rozmów, wspólnego wyjaśniania stanu rzeczy. Kto rzeczywiście dyskutuje, ten próbuje poznać prawdę, uzyskać właściwy osąd rzeczy na drodze w s p ó l n y c h przemyśleń. Częstokroć próbuje się dojść do wspólnego stanowiska, rozważając i wyjaśniając kwestię z różnych punktów widzenia. Podczas gdy w dyskusji najważniejsze jest to, że daje ona możliwość lepszego wyjaśnienia sprawy, debata charakteryzuje się tym, że przeważa w niej chęć przeforsowania własnego stanowiska."[4] Aby dyskusja była interesująca dla widzów również często zdarza się, że specjalnie dobrani goście chcą przekonać do swojego stanowiska pozostałych. Debata i dyskusja bywają używane zamiennie. „Cechy typologiczne debaty (dyskusji) to także: właściwy, to jest reprezentatywny, prezentujący różne opcje dobór dyskutantów czy ekspertów, ważność (atrakcyjność) tematu, umiejętność wyważenia roli prowadzącego, który nie powinien być apodyktyczny, ale nie może też pozwolić, by debata przerodziła się w kakofoniczny wielogłos czy kłótnię; kontrowersyjną cechą jest autonomiczność dyskusji, która czasem w trakcie trwania odrywa się od linii wyznaczonej poprzez prowadzącego i żegluje w nieznanym, często fascynującym dla widza, lecz nieprzewidzianym kierunku, na czym zyskać może czasem sam problem, jak i zasada autentyzmu."[5]

Jacek Wasilewski rozróżnia jednak w sposób kategoryczny te dwa pojęcia. "Używając słowa »debata«, często mamy na myśli wiele sytuacji komunikacyjnych o innych celach niż debata sensu stricto. Po pierwsze, debatę trzeba odróżnić od dyskursu - debata publiczna jest osadzona w dyskursie, który jest pojęciem o szerszym zakresie znaczeniowym, z metapoziomu. Dyskurs dotyczy opisu języka i reguł pojawiania się bądź niepojawiania tematów czy perspektyw danych grup społecznych w debacie. Dyskurs to możliwa sieć »połączeń drogowych«. Debata to konkretna marszruta. Po drugie debata różni się od dyskusji. Celem dyskusji jest ogólne rozwijanie tematu, na przykład w panelu, i wydobywanie różnych jego aspektów. Debata dotyczy już starcia dwóch konkretnych stanowisk za i przeciw."[6]

Wydaje się, że rozumienie formuły programu przez samego prowadzącego jest najbliższe teoretycznej koncepcji dyskusji. Zwerbalizowano to m.in. w poniższym dialogu:

K. Materna: Do czego zmierza gadka Włodzimierza? Mi się wydaje, że nic nie wynika z naszej rozmowy.
M. Meller: Nie zawsze musi coś wynikać z rozmowy. Rozmowa służy temu, żeby rozmawiać, dzielić się.[7]

Podsumowując, dyskusja – także ta prezentowana w Drugim śniadaniu mistrzów - polega na naświetlaniu tematu z różnych stron, powinna charakteryzować się autentyzmem. Ważną postacią jest dziennikarz, który odgrywa różne role, przede wszystkim wybiera tematy, nadaje kierunek rozmowie, kontroluje, czy jest ona czytelna i atrakcyjna dla widza.

Goście oraz rola widzów

Jak Marcin Meller dobiera gości? Czy wiadomo z góry, jakie mają poglądy? Ci, którzy pojawiają się w studiu po raz kolejny, mają już konkretne i zapewne znane widzom przekonania. Nowi nie muszą od razu ujawniać światopoglądu, ale można założyć, że widzowie dostrzegają pewne tendencje i sympatie, często określając bardzo szybko "po której stronie jest". Często podnoszoną kwestią pod postami z informacją o składzie najbliższego odcinka na fanpejdżu fejsbukowym Drugiego śniadania mistrzów jest dysproporcja pomiędzy liczbą mężczyzn a liczbą kobiet pojawiających się w programie. Marcin Meller odnosi się do tych uwag na wizji, dając do zrozumienia, że stara się zapraszać kobiety i jest to dla niego również ważna sprawa. Przyczynę braku większej liczby kobiet (lub jego wytłumaczenie przez prowadzącego) można odnaleźć w felietionie Anny Dziewit-Meller, żony M. Mellera: Prowadzi w telewizji informacyjnej program, do którego zaprasza różnych ludzi – pisarzy, dziennikarzy, aktorów, reżyserów. Co sobotę gadają o świecie i Polsce, w niewymuszonej atmosferze, pomstując a to na tych, a to na owych. Przez tych kilka lat, niemal za każdym razem gdy dzwonił z pierwszym zaproszeniem do jakiejś kobiety – zazwyczaj już uznanej pisarki, dziennikarki, reżyserki czy aktorki, słyszał zawsze to samo: „Och, doprawdy przemiła propozycja, ale wie pan, ja się jednak nie czuję wystarczająco kompetentna. Mnie się wydaje, że w telewizji mogę opowiedzieć ewentualnie o swojej pracy. Nie jestem pewna, czy mi wypada tak iść i mówić po prostu o tym, co ja myślę o świecie. Niech pan zadzwoni za miesiąc, może będę gotowa.[8]

M. Meller podczas przedstawiania gości często podkreśla, kto jest stałym bywalcem programu, a kogo wita po raz pierwszy. Przywodzi to na myśl element talk show, jakim jest próba skracania dystansu między prowadzącym a rozmówcami, i równocześnie zmniejszanie go między uczestnikami a widzami. Być może zaznacza również, że trafili do grona tytułowych „mistrzów”, sugerując, że wypowiadają się niejako również w imieniu elity, nie tylko własnym. Goście często zwracają się do siebie po imieniu, co oznacza, że się znają, co wpływa na odbiór ich jako grupy, którą coś łączy. Zdarzają się również zdrobnienia imion (na przykład Karolina Wigura zwracająca się do Krzysztofa Materny per Krzysiu). Czy więź i brak dystansu między uczestnikami dyskusji izoluje widza czy może sprawia, że przyjemniej ogląda się program? Rozmówcy odwołują się bezpośrednio do wzajemnych doświadczeń oraz twórczości. Przykładowo wypowiedź Grzegorza Sroczyńskiego kierowana do Karoliny Wigury: Karolino. Muszę odpowiedzieć. To jest stały chwyt. że lewica sprowadza wszystko do kwestii ekonomicznych. To jest nieprawda. W gruncie rzeczy myślę, że my się kłócimy o to samo. A być może żadne z nas nie ma racji. Ja mam czasem wrażenie czytając twoje teksty czy słuchając twoich wypowiedzi [uśmiech K. Wigury], że ty z kolei sprowadzasz wszystko do kwestii kulturowych. Znaczy w skrócie, że no właśnie - zła prawica ukradła nam Europę i zamieszała ludziom w głowach. To również w felietonach Anny Appelbaum jest często, że telewizja Fox News i tak dalej. Ja tego nie kwestionuję, mnie też osobiście drażni telewizja Fox News i bzdury, które tam uprawiają. Ale to wszystko dzieje się na pewnym podglebiu[9].

Mimo że w studiu nie ma publiczności, to może ona wyrazić swoje zdanie w komentarzach na fanpejdżu programu na Facebooku i zasugerować pytanie. Przykładowo M. Meller zadaje pytanie na temat, który poruszyli widzowie: Rafale Soniku, Rafału Soniku, bo już po zaproszeniu media podały, że jesteś w Panama Papers z powodu transakcji handlowo-mieszkaniowych, więc siłą rzeczy widzowie też u nas na naszym profilu fejsbukowym - pół żartem pół serio, ale żeby cię zahaczyć o co chodzi. 10 Zapewne nie jest to komfortowa sytuacja dla prowadzącego. Dyskusja nie jest konfrontacją, nie powinna polegać na oskarżaniu dyskutantów. Widać jednak, że widzowie odgrywają ważną rolę, dlatego M. Meller ostatecznie decyduje się na poruszenie tego ważnego i aktualnego tematu. Później jego rolę przejmuje Grzegorz Sroczyński, który jako dziennikarz nie jest usatysfakcjonowany odpowiedzią R. Sonika. (Ja bym tak tego nie lekceważył. Oczywiście nie chcę twierdzić, że masz jakoś strasznie dużo za uszami w tej sprawie, no ale z tego co wyczytałem w tych papierach, to jest tak, że ty po prostu kupiłeś mieszkanie za pośrednictwem firmy, która była zarejestrowana w raju podatkowym. Kupiłeś je dlatego, żeby nie płacić części podatku, który gdybyś kupił to mieszkanie po prostu bez tego zabiegu, to byś po prostu zapłacił wyższy podatek.[10])

Role prowadzącego

Jak przypomina Agata Małyska, "dziennikarz ma ogromny wpływ na przebieg dyskusji. W ogólnym schemacie podziału ról dziennikarzowi przypisuje się przede wszystkim rolę pośrednika, a więc pytającego i traktuje ją jako stałą. Dziennikarz przyjmuje postawę osoby, która nie zna tematu bądź jest w nim słabo zorientowana (często jest to niewiedza pozorowana), a zadawane pytania służą eksploracji tematu".[11] Marcin Meller najczęściej jest aktywnym uczestnikiem dyskusji, wtrąca swoje spostrzeżenia, zadając pytanie, zarysowuje również kontekst, objaśnia widzom sytuację, o której będzie mowa. Zdarza mu się zapętlić w pytaniu lub próbie zdynamizowania rozmowy. Umie jednak zdecydowanie przerwać swój dotychczasowy tok myślenia i szybko wychodzi z chwilowego chaosu. Coś, co teoretycznie powinno przeszkadzać, wpływa na odbiór dyskusji jako bardziej zwyczajnej, swobodnej, w której prowadzący jest na równi ze swoimi rozmówcami.

W tym kontekście warto zwrócić uwagę na podwójną chwilami rolę prowadzącego Drugie śniadanie mistrzów. Heinz Lemmermann normatywnie opisuje rolę moderatora dyskusji: „Postawa prowadzącego - spokojna, ostrożna, neutralna, dowcipna i cierpliwa będzie naturalnie najlepsza. Prowadzący nie może narzucać zebranym własnej opinii. Jego rola powinna polegać w pierwszym rzędzie na inicjowaniu dyskusji i przerzucaniu mostów pomiędzy dyskutantami. Gdy sam chce w pewnym momencie zabrać na dłużej głos powinien na ten czas przekazać prowadzenie dyskusji innej osobie. Prowadzący powinien działać ugodowo, ale zdecydowanie, z pojednawczą stanowczością. Gdy prowadzący nie spełnia swojej funkcji, dyskusja przeradza się w gadaninę, gdy natomiast - wykraczając poza swoje kompetencje - dominuje nad całością, przeradza się ona w pozór dyskusji.”[12] Wydaje się, że Marcin Meller czasem łamie tę zasadę - występuje w roli dziennikarza, ale również w roli Marcina Mellera, w pewien sposób nawet prywatnego. Dzieli się swoimi odkryciami literackimi czy uwielbieniem Dumasa i Niziurskiego, zachwytami nad jakimś filmem czy odniesieniami do swojego życia osobistego (np. Moja babcia była z Sosnowca, więc grzecznie[13]). Pyta o opinie, prezentując także te własne, dzieli się wątpliwościami, skłaniając tym samym rozmówców do wyrażenia swojego zdania, a gdy czegoś nie wie, przyznaje to wprost. Pod tym względem Drugie śniadanie mistrzów jest zwykłą rozmową. Ale nie można zapominać (choć widzom przewodniczenie rozmowie nie musi wydawać się bardzo wyraźne i sugestywne przez cały odcinek) - że jest przede wszystkim w roli dziennikarza. Od roli, jaką dziennikarz w danym momencie na siebie przyjmie, zależy jego aktywność werbalna. I tak w różnych opracowaniach możemy spotkać się z różnym podziałem i terminologią. B. Sobczak pisze o takich rodzajach jak pośrednik, rzecznik interesu publicznego, polemista, moderator. M. Poprawa wymienia role dyskutanta, reżysera-koordynatora, mediatora.[14] To są właściwie te same lub podobne typy zachowań pod różnymi nazwami. Zadaniami moderatora/koordynatora jest chociażby zadawanie pytania, reagowanie na to, co mówią goście, spontaniczny wybór ścieżki, którą chce poprowadzić dyskusję. Dbanie o to, by rozmowa była zrozumiała dla widzów, dyskutanci nie mówili naraz i nie przerywali sobie. M. Mellerowi zazwyczaj jest zdecydowany i szybko udaje mu się opanować sytuację wielogłosu w studiu. Rola rzecznika interesu publicznego/pośrednika jest dosyć trudna do zdefiniowania w obliczu podziału polskiego społeczeństwa, istnienia różnych grup, które mają często sprzeczne dążenia. Można to połączyć z kolejną rolą – polemisty, można by użyć zamiennie określenia „adwokat diabła”. Sam M. Meller, chcąc z czymś polemizować, tak siebie nazywa. Wchodzi w tę rolę, gdy dyskutanci w studiu są zgodni. Stara się równoważyć racje i wypowiadać się w imieniu grupy, która nie ma swojego reprezentanta w studiu. To o tyle ciekawe, że od razu stawia granicę pomiędzy "dobrym", „właściwym” poglądem a "złym". Czasem jest to świadome i zdecydowane odcięcie się od tych "innych" poglądów. Na przykład poruszając temat rządowego programu Mieszkanie Plus, M. Meller asekuracyjnie podkreślił: Ja absolutnie nie twierdzę, że to się uda albo coś w tym stylu[15]. Ale nie w każdej sytuacji prowadzący się dystansuje. Czasem ten adwokat diabła jest zaangażowany bardziej niż zwykle w odpieraniu argumentów drugiej strony. 

Józef Żurawicki podkreśla, że "prowadzący dyskusję musi przeciwdziałać niebezpieczeństwu pozornego rozumienia się interlokutorów oraz nieporozumieniom wynikającym z niedomówień, wieloznaczności sformułowań oraz niejasności. Kiedy takie niebezpieczeństwo wyczuje, powinien prosić o doprecyzowanie twierdzenia lub zapytać, czy należy je rozumieć tak a tak. W miarę dokładne ustalenie znaczeń tych pojęć, którymi się operuje, nie jest słownikową pedanterią, ale wyrazem troski o to, by się nie mijać w intencjach i, na przykład nie polemizować z twierdzeniem, którego oponent nie wypowiedział[16]”. M. Meller bardzo często, kreśląc obraz sytuacji i syntetyzując pogląd gościa, zwraca się do niego bezpośrednio (np. Popraw mnie, jeśli coś przekręcę lub Upraszczam może teraz, to mnie popraw[17]), co pozwala uniknąć nieporozumień.  

M. Meller sprawnie żongluje podstawowymi rolami i ich funkcjami. Pośrednika, który zdobywa bądź weryfikuje informacje, pośrednika/pomocnika, który poszerza kontekst merytoryczny oraz wyciąga wnioski, dyskutanta, który polemizuje oraz wyraża aprobatę i dezaprobatę wobec sądów rozmówców, a także moderatora, który udziela głosu i panuje nad porządkiem dyskusji[18].

Scenografia i realizacja

„Stół wyznacza miejsce dla poszczególnych uczestników spotkania i wpływa w istotnym stopniu na relacje między nimi.[19]” W Drugim śniadaniu mistrzów goście zajmują miejsca przy prostokątnym stole, u szczytu którego (en face kamery) zasiada M. Meller, mając po prawej i lewej stronie po dwie osoby. Każdy gość ma odpowiednią ilość miejsca dla siebie, jest to komfortowa sytuacja, która pozwala na skupienie się na dyskusji i swobodne zachowanie. Na stole zawsze stoją przekąski, filiżanki i dzbanki, co podkreśla swobodny charakter programu (i nawiązuje do jego tytułu). Stół jest obity czarnym materiałem i w białym studiu pokrytym różnymi napisami (co zapewne eksponuje wagę słowa w rozmowie – realizacja możliwa dzięki studio typu blue box) jest centralnym obiektem scenografii i skupia uwagę widza.

Jeśli chodzi o czołówkę programu, to jest tam jeden charakterystyczny symboliczny gest odnoszący się do innego medium, jakim jest prasa. Marcin Meller stoi i czyta gazetę, by po chwili rzucić nią za siebie z lekceważeniem i skierować się do drzwi studia. Staje przed nimi, patrzy wprost do kamery, jakby zapraszał widzów do wejścia razem z nim. Można tę sekwencję intepretować na różne sposoby. Gest prowadzącego może sugerować, że zawartość gazet jest mało przystępna, niezrozumiała, natomiast dyskusja twarzą w twarz jest bardziej wartościowa poznawczo, cenniejsza, ponieważ pomaga rozjaśnić problemy opisane w prasie. Być może prasa ze swoją linią redakcyjną jest bardzo przewidywalna i brakuje w niej różnorodności głosów. Telewizja oczywiście też ma swoją linię programową, ale M. Meller stara się zapraszać ludzi o niehomogenicznym światopoglądzie. Nawet jeśli nie ma całkowitej symetrii, to nie da się tej próby równoważenia nie zauważyć.

Realizacja spektaklu, jakim jest omawiana audycja, polega na dynamicznym zwracaniu kamery na osobę, która mówi w danym momencie. Zmiany przebiegają płynnie, od kadrów obejmujących wszystkich gości przy stole do półzbliżeń obejmujących jedną lub dwie osoby. Gdy mówi jedna osoba, często kamera pokazuje nam reakcje innych osób w studiu, co uatrakcyjnia transmisję. Widzimy więcej i czujemy się bliżej gości w studiu.

Drugie śniadanie mistrzów to program, na który przynajmniej część widzów oczekuje, wpisując go w plan weekendu. Jak wskazują wypowiedzi publikowane na fanpejdżu, fani programu bardzo niecierpliwią się, gdy zostaje on opóźniony przez bieżące transmisje różnych wydarzeń (konwencji, przemówień itp.) lub gdy zostaje odwołany[20]. Audycja niewątpliwie spełnia funkcje rozrywkową, ale również - na co wskazuje jedna z komentujących - funkcję edukacyjną: Bardzo ciekawa rozmowa w doborowym gronie specjalistów i pasjonatów Ameryki. Oglądaliśmy ten odcinek z naszym nastoletnim synem, któremu bardzo się podobała właśnie taka forma przekazywania wiedzy o świecie: rzeczowa wymiana wiedzy i poglądów z ciekawym ujęciem charakterystyki społeczeństwa amerykańskiego.[21] Ten program jest pewnego rodzaju fenomenem, który pokazuje, że możliwa jest dyskusja mimo różnic światopoglądowych i bez dominacyjnego podejścia, zakładającego zwycięstwo za wszelką cenę (jak to się nierzadko dzieje w wypadku dyskusji polityków). Istotną wartością jest również transmitowanie programu na żywo, które siłą rzeczy ogranicza możliwość cenzurowania treści. Nieprzewidywalność kierunku, w jakim potoczy się dyskusja oraz spontaniczne reakcje gości stanowią o atrakcyjności tego typu programów, zachęcają widzów do regularnego oglądania. Trzecią i ostatnią wartością, którą chciałabym wyróżnić, jest promocja kultury na różnych płaszczyznach – poprzez zapraszanie ludzi kultury, polecanie płyt, książek, filmów (rozmówcy nie tylko polecają swoje dzieła, także dzielą się swoimi odkryciami), ale również poruszanie takich tematów jak czytelnictwo w Polsce, finansowanie kultury, działanie instytucji kultury, takich jak np. Polski Instytut Sztuki Filmowej. W Drugim śniadaniu mistrzów kultura jest przedstawiana jako źródło tożsamości, przyczynek do dyskusji i nieodłączny element naszego świata. W sposób naturalny wyeksponowany jest jej wpływ na poziom debaty publicznej w Polsce.

 

[1] J. Żurawicki, O dyskusji, Opole 1994, s. 10

[2] Źródło: http://www.tvn24.pl/drugie-sniadanie-mistrzow,40,m [dostęp: 27.01.2017].

[3] Encyklopedia wiedzy o prasie pod red. J. Maślanki, Wrocław, Warszawa, Kraków, Gdańsk 1976, s. 69

[4] H. Lemmermann, Komunikacja werbalna. Szkoła dyskutowania. Techniki argumentacji, dyskusje, dialogi, Wrocław 1997, s. 11-12.

[5] W. Furman, A. Kaliszewski, K. Wolny-Zmorzyński, Gatunki dziennikarskie. Specyfika ich tworzenia i redagowania, Rzeszów 2000, s. 73 [W „Gatunki dziennikarskie: teoria, praktyka, język” z lat 2006 (s.117-118) i 2009 (s. 120) pod tą samą redakcją jest już rozróżnienie, a powyższy fragment dotyczy tylko debaty].

[6] Sztuka debaty pod red. M. Kochana, Gdańsk 2014, s. 111

[7] Odcinek Drugiego śniadania mistrzów z dn. 7.11.2015.

[8] A. Dziewit-Meller, W pułapce niekompetencji, „Tygodnik Powszechny”, nr 06/2016, https://www.tygodnikpowszechny.pl/w-pulapce-kompetencji-146560 [dostęp: 30.01.2016)

[9] Odcinek Drugiego śniadania mistrzów z dn. 23.07.2016.  

[10] Odcinek Drugiego śniadania mistrzów z dn. 14.05.2016.

[11] A. Małyska, Strategie komunikacyjne we współczesnym dyskursie politycznym, Lublin 2012, s. 169

[12] H. Lemmermann, Komunikacja werbalna. Szkoła dyskutowania. Techniki argumentacji, dyskusje, dialogi, Wrocław 1997, s. 143-143.

[13] Odcinek Drugiego śniadania mistrzów z dn. 03.09.2016.

[14] Za A. Małyska, Strategie komunikacyjne we współczesnym dyskursie politycznym, Lublin 2012, s. 169.

[15] Odcinek Drugiego śniadania mistrzów z dn. 04.06.2016.

[16] J. Żurawicki, O dyskusji, Opole 1994, s. 47.

[17] Odcinek Drugiego śniadanie mistrzów z dn. 27.08.2016.

[18] A. Małyska, Strategie komunikacyjne we współczesnym dyskursie politycznym, Lublin 2012, s. 170.

[19] M. Kochan, Pojedynek na słowa, Kraków 2005, s. 57.

[20] Źródło komentarzy: https://www.facebook.com/Drugie.Sniadanie.Mistrzow [odczyt: 30.01.2017 r.]

[21] Komentarz napisany przez „Widz_ka” dn. 06.11.2016 na stronie odcinka z dn. 05.11.2016 (http://www.tvn24.pl) [odczyt: 30.01.2017 r.]

Bibliografia

Dziewit-Meller A., W pułapce niekompetencji, „Tygodnik Powszechny”, nr 06/2016, https://www.tygodnikpowszechny.pl/w-pulapce-kompetencji-146560 [dostęp: 30.01.2016)

Encyklopedia wiedzy o prasie pod red. J. Maślanki, Wrocław, Warszawa, Kraków, Gdańsk 1976.

Fanpejdż audycji Drugie śniadanie mistrzów na Facebooku https://www.facebook.com/Drugie.Sniadanie.Mistrzow [odczyt: 30.01.2017 r.]

Furman W., Kaliszewski A., Wolny-Zmorzyński K., Gatunki dziennikarskie. Specyfika ich tworzenia i redagowania, Rzeszów 2000.

Kochan M., Pojedynek na słowa, Kraków 2005.

Lemmermann H., Komunikacja werbalna. Szkoła dyskutowania. Techniki argumentacji, dyskusje, dialogi, Wrocław 1997.

Małyska A., Strategie komunikacyjne we współczesnym dyskursie politycznym, Lublin 2012.

Sztuka debaty pod red. M. Kochana, Gdańsk 2014.

Żurawicki J., O dyskusji, Opole 1994.

Cytowane wypowiedzi pochodzą z następujących audycji:

Odcinek Drugiego śniadania mistrzów z dn. 07.11.2015.

Odcinek Drugiego śniadania mistrzów z dn. 14.05.2016.

Odcinek Drugiego śniadania mistrzów z dn. 04.06.2016.

Odcinek Drugiego śniadania mistrzów z dn. 23.07.2016. 

Odcinek Drugiego śniadanie mistrzów z dn. 27.08.2016.

Odcinek Drugiego śniadania mistrzów z dn. 03.09.2016.

Facebook Slider
Facebook Slider

Facebook Slider