Dawid zgasił ambicje Goliata – analiza memów po zaskakujących rozgrywkach piłkarskich

amatorzy z poznaniaJakub Nowak w swojej pracy[1] sformułował definicję memu jako tekstu kultury, który zyskuje popularność poprzez (z reguły) spontaniczną dystrybucję online, odbywającą się przynajmniej do pewnego stopnia niezależnie od przemysłów kultury, z których symbolicznego repozytorium czerpią twórcy i odbiorcy memów. Mem jest zatem wielomodalnym komunikatem, składającym się z obrazu oraz krótkiego tekstu - komunikatem, który w ostatnich latach stał się bardzo popularny. Memy wkroczyły do każdej przestrzeni medialnej i tym samym wielu dziedzin życia społecznego, dlatego nie dziwi fakt, że dobrze przyjęły się także w środowisku sportowym. Pojawiają się zarówno na portalach stworzonych do kreowania takich treści (m.in. memypilkarskie.pl), jak i na stronach poświęconych stricte sportowi w różnego rodzaju zestawieniach, przypominając niekiedy rysunek satyryczny[2]. Celem niniejszego tekstu jest analiza i interpretacja wybranych memów stworzonych przez internautów po meczach Pucharu Polski rozgrywanych między Błękitnymi Stargard Szczeciński a Lechem Poznań w sezonie 2014/2015. W pierwszym spotkaniu rozegranym w Prima Aprillis (co również nie umknęło czujnym twórcom memów) drugoligowy zespół pokonał na własnym obiekcie piłkarzy Lecha Poznań 3:1. Choć w rewanżu to Poznaniacy wywalczyli finał rozgrywek, jak pisano „niesmak pozostał”.

Przypadki, w których zespół z niższych lig wygrywa z pretendentem do tytułu Mistrza Polski nie są zbyt częste, dlatego internauci natychmiast wykorzystali formę mema do prześmiewczych komentarzy[3]. Dodatkowy kontekst tworzy też fakt widocznej różnicy zarobków zawodników obu drużyn. Jak pisano w „Gazecie Wyborczej”: Najlepiej zarabiający piłkarz Lecha – ostatnio rezerwowy – Vojo Ubiparip dostaje 180 tys. euro rocznie. W Błękitnych najwyższa pensja to 3 tys. zł brutto miesięcznie. Budżet klubu z Poznania to 55 mln zł rocznie. – Starczyłby nam na 25 lat – mówi prezes Błękitnych Zbigniew Niemiec, który zarządza 1,8 mln zł budżetu. – W czwartek mam wolne, ale w piątek idę do pracy. Daleko z Poznania nie jest, więc nie ma żadnego problemu. Do tej pory godziłem obowiązki służbowe z graniem i w przyszłości też tak będzie – mówi Robert Gajda („Gazeta Wyborcza”, 9.04.2015).

Dominującymi motywami w analizowanych przeze mnie materiałach jest szacunek do drugoligowego zespołu ze Stargardu3, ubolewanie nad formą ekstraklasowego Lecha, a także negatywna ocena stanu polskiej piłki. Należy jednak podkreślić, że memy to utwory, które mogą być dekodowane w różny sposób, w zależności od kręgu kulturowego odbiorcy i zbudowanego przez niego systemu znaczeń. Dlatego też zamieszczona analiza nie może być traktowana jako jedyna możliwa forma odkodowania tych utworów słowno-obrazowych. Seria omawianych memów nosi cechy satyry i karykatury, gdzie obraz jest istotnym elementem, ale kluczem do interpretacji okazuje się być słowo. Preferowanym odbiorcą poniższych utworów jest osoba, która interesuje się piłką nożną i krajowymi rozgrywkami.

Amator zawodowcem?

Źródło: fakt.pl

Mem komentujący wpisuje się w konwencję polemiki z wypowiedziami specjalistów. W mediach bowiem kreowano zawodników drugoligowca jako tych, którzy po etatowej pracy rekreacyjnie biegną na trening. W rozumieniu wielu ludzi, w tym także dziennikarzy – Lechici to profesjonaliści, natomiast zawodnicy Błękitnych przestawiani są jako pasjonaci, ale jednak amatorzy. W tym memie, który pokazuje jak bezlitosny potrafi być niekiedy Internet, można dostrzec ciekawy zabieg stylistyczny. Oto ci, którzy mianują się drużyną aspirującą do zdobycia Mistrzostwa Polski, a ich codzienną rutyną są jedynie treningi i mecze, nagle stają się „amatorami z Poznania”. „Zawodowcy” ze Stargardu już nie tylko uprawiają piłkę nożną dla zabawy, ale przede wszystkim są w stanie powalczyć z najlepszymi i upokorzyć zespoły z najwyższej klasy rozgrywkowej. Nieprzypadkowo zostało wybrane takie zdjęcie, które obrazuje radość drugoligowca po zdobyciu bramki na wagę zwycięstwa w pierwszym meczu półfinałowym, bo pokazuje ono, że zwyciężyła prawdziwa drużyna. Każdy z piłkarzy dał z siebie maksymalnie wiele, by przeciwstawić się silniejszemu przeciwnikowi i ku zdziwieniu milionów po pierwszym spotkaniu „błękitny sen” (jak „ochrzcili” występ zawodników z północy Polski dziennikarze) nadal trwał. W tle można dostrzec cieszących się kibiców na stadionie w Stargardzie, choć na wielu twarzach oprócz radości maluje się zaskoczenie. Sami zawodnicy przyznawali, że gdyby ktoś przed sezonem powiedział im o tym, jak skończy się pucharowa historia, nikt by nie uwierzył. Maciej Więcek w jednym z wywiadów dla strony Crazy About Football powiedział, że to była przygoda życia. „To nawet nie chodzi o nas, o Błękitnych, ale zapytaj piłkarzy obojętnie jakiego klubu drugiej ligi, czy mają szansę dojść do półfinału PP. Kilku optymistów by się znalazło, ale zdecydowana większość raczej realnie ocenia swoje szanse. Nam się udało”[4].

Strażak gasi Lecha

Mem podkreśla, że nie należy zatem umniejszać sukcesu podopiecznych Kapuścińskiego, a nawet wyrównuje nie tylko szanse, ale i umiejętności piłkarzy obu klubów. Wbrew powszechnemu przekonaniu jedynie czterech zawodników łączyło wyczynowe uprawianie sportu z pełnoetatową pracą, dlatego w żadnym stopniu nie można ich nazywać „amatorami”. Co prawda bohaterem zwycięskiego meczu w Stargardzie był jeden z nich – Tomasz Pustelnik.

strażak

Jeden z jego obrazów wykreowanych w memie przedstawia go następująco: „OTO TOMASZ PUSTELNIK. Z ZAWODU STRAŻAK, ABY GRAĆ Z LECHEM MUSIAŁ ZAMIENIĆ SIĘ Z KOLEGĄ Z PRACY. WE WTOREK STRZELIŁ WICEMISTRZOWI POLSKI DWA GOLE”. Bohater pozuje na tle wozu strażackiego – dokonano zatem zabiegu jego identyfikacji z wykonywanym zawodem, a sam wygląd mężczyzny daje wrażenie dużej pewności siebie. Podniesiona głowa i charakterystyczne ułożenie rąk współgra z prezentacją słowną. Z jednej strony można ten utwór rozumieć jako pochwałę zarówno samego zawodnika, jak i wyniku drużyny, z drugiej podkreślenie słabej dyspozycji piłkarzy Lecha Poznań, bo konkluzja jest jasna: strażak, który, by mieć w ogóle szansę zagrać, zamienia się na pełnioną służbę, wychodzi na murawę i pokonuje ówczesnego wicemistrza Polski[5]. Mem zawiera również coraz popularniejszy hashtag (wykorzystywany pierwotnie przez serwis Instagram, jednak ostatnio również dostrzeżony przez Facebooka) – #RESPECT.

W jeszcze innym utworze słowno-obrazkowym czytamy: OTO STRAŻAK DOSKONAŁY. GASI LECHA I POŻARY. Sam napis zawiera metaforę – strażak bowiem nie tylko pełni swoją służbę, ale i świetną grą „gasi” przyszłego Mistrza Polski. Autor użył również sugestywnego przymiotnika „doskonały”, który sugeruje interpretację tego mema. W rozumieniu tego utworu mamy do czynienia z graczem kompletnym, będącym kluczową postacią w swojej drużynie. Jest to zatem kolejny przykład memu komentującego, który ocenia sportowca w sposób pozytywny.

O tym jak zmediatyzowaną i zmemetyzowaną dziedziną życia jest sport, świadczy popularność profili na portalach społecznościowych takich jak Ekstraklasa trolls, które sprawnie posługują się „śmiesznymi obrazkami”. Sam wychowanek Błękitnych Stargard i „objawienie” edycji 14/15 Pucharu Polski po tym meczu stał się nie tylko bohaterem memów, ale również doczekał się dwóch stron w serwisie społecznościowym Facebook: „Tomasz Pustelnik- Pogromca Lecha” i „Tomasz Pustelnik, piłkarz, który pogrążył Lecha”.

[1] J. Nowak, Memy internetowe: teksty (cyfrowej) kultury językiem krytyki społecznej, [w:] „Współczesne media. Język mediów”, red. I. Hofman, D.Kępa-Figura, Wydawnictwo UMCS, Lublin 2013, s. 227–238.
[2] http://www.sport.pl/pilka/5,65045,17699657.html (dostęp: 15.07.2016)

[3] https://sport.tvp.pl/19492212/strazak-zgasil-lecha-blekitni-znowu-wielcy (dostęp: 15.07.2016)

Facebook Slider
Facebook Slider

Facebook Slider